BOXALITY – PREMIERA SPEKTAKLU AGUSTINA EGURROLI

Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (9)

Wyrazisty, mocny i chwytający za serce spektakl taneczny był marzeniem choreografa i tancerza Agustina Egurroli już od dawna. Kiedy dwa lata temu robiłam z nim wywiad do mojego programu „Ping-Pong” już wtedy opowiadał mi z przejęciem o tym projekcie i widziałam, że każdy szczegół ma już dokładnie wymyślony w swojej głowie. Teraz wreszcie udało mu się to marzenie spełnić, a jego wizja przeszła najśmielsze oczekiwania publiczności. Bo widownia oglądając „Boxality” zamarła. Szczególnie podczas ostatnich scen. Bo „Boxality” jest jak taniec podczas burzy z piorunami, jest jak solówka baletnicy na rozżarzonym wulkanie i jak walenie głową w mur. W mur pudełek/boxów, w które każdy z nas jest wtłoczony, a czasem zupełnie o tym nie wiemy, albo zapominamy. I oglądając ten niesamowity występ tancerzy, którzy dają z siebie na scenie 200% pasji, przypominasz sobie, że czas wyjść z pudełka.

Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (2)

Zaraz po premierze udało mi się porozmawiać na gorąco z Agustinem, który jest jednocześnie reżyserem i choreografem spektaklu.

– Wiesz, że zrobiłeś spektakl, który wbija w fotel …

Agustin Egurrola: – Chciałem podzielić się z ludźmi tym, co mnie boli. To miała być historia opowiedziana tańcem o naszych ograniczeniach, o tym, że tak się szarpiemy w życiu i kompletnie nie potrafimy gonić za szczęściem.

– Od czego się zaczęło? Czy najpierw powstała ta niesamowita muzyka czy scenariusz?

A.E.: – Zacząłem od napisania scenariusza o młodej dziewczynie, której życie nie oszczędza. Potem zacząłem szukać kompozytora, który byłby na tyle wrażliwy, aby dokładnie przełożyć moje uczucia na muzykę. Smolik był dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, ale pamiętam nasze spotkanie i on nie do końca był przekonany do naszej współpracy. Poprosiłem go więc o skomponowanie dla mnie trzech utworów. I kiedy później przyszedł na próbę i zobaczył choreografię, to jak tancerze tańczą do jego muzyki bez cienia fałszu, sztuczności, że to jest sama prawda, to powiedział krótko: Wchodzę w to, robimy!

A skąd pomysł na scenografię i kostiumy?

A.E.: – Scenografia jest bardzo uboga, to tylko kilka boxów na pustej scenie. Chciałem, żeby w centrum był żywy człowiek, jego ciało, mięśnie, żyły, emocje, pot, krew i łzy. Nie udałoby się to bez moich wspaniałych tancerzy. To jest ekipa, z którą pracuję na co dzień, od lat. Znam ich dobrze, ich uczucia, emocje i jestem pewien, że ludzie wybrani na castingu nie uciągnęliby takiego ogromu wyczerpującej pracy, nie tylko fizycznej, ale również gry na emocjach. Kostiumy, idealnie oplatające ciała tancerzy zaprojektowała Ania Szumińska.

(A w „Boxality” tańczą: w roli głównej bohaterki – Julia Żytko, Julia Adamczyk, Karolina Dziemieszkiewicz, Paulina Kubicka, Adrianna Piechówka, Klaudia Sadło, Artur Golec, Bartosz Kołecki, Marcin Mielczarczyk oraz Tomasz Prządka.)

Pamiętam, kiedy rozmawialiśmy dwa lata temu, mówiłeś mi, że ten spektakl to jest marzenie Twojego życia. Spełniłeś to marzenie?

A.E.: – Spełniłem, ale powiem więcej: chcę jeszcze!

Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (15)

Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (13)

Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (4) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (5) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (7) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (9) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (10) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (12) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (17) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (18) Premiera spektaklu Boxality Agustina Egurroli_21.11.2017 (25)

„BOXALITY” możecie oglądać w warszawskim Teatrze Palladium.

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz