DIANA – ŚMIERĆ TO ZA MAŁO

o-DIANA-FILM-POSTER-570 2

„Biedna Diana. Po 16 latach od wypadku w Paryżu, księżna umarła paskudną śmiercią po raz drugi. Dołączyła tym samym do panteonu postaci historycznych zarżniętych przez kino” – napisał krytyk „Guardiana” Peter Bradshaw i przyznał filmowi jedną gwiazdkę.

Inni brytyjscy krytycy również nie zostawili na filmie „Diana“ suchej nitki. Porównują go do „taniej, smutnej, popołudniowej zapchajdziury w podrzędnej stacji”. „Okropnie, okropnie nudny”, „Boleśnie żenujący”.

To może ja zacznę tak: widziałam już znacznie gorsze filmy. I chociaż nigdy nie lubiłam mdłej i nijakiej Naomi Watts i nie byłam zachwycona, kiedy ogłoszono, że to właśnie ona zagra Dianę, ale muszę uczciwie przyznać, że naprawdę nieźle poradziła sobie z wcieleniem się w rolę księżnej. Niektóre jej gesty, jak zasłanianie ręką ust, gdy się śmieje, czy skromne spuszczanie oczu, czy przechylanie głowy w bok odgrywała perfekcyjnie. Momentami czułam się tak, jakby to była prawdziwa księżna Diana. Ale to były tylko nieliczne momenty. Na pewno Naomi Watts została masakrycznie potraktowana przez charakteryzację. Diana nigdy nie miała takiego „przyklapniętego naleśnika“ na głowie, jej włosy były zawsze perfekcyjnie ułożone i nigdy nie miała tak koszmarnego makijażu, a raczej jego braku, gdy występowała publicznie. Kolejna znacząca wada to wzrost obu pań. Diana miała aż 178 cm wzrostu, podczas gdy Naomi ma „tylko“ 164 cm i bardzo tę różnicę widać.

Film skupia się tylko i wyłącznie na dwóch ostatnich latach życia księżnej. Wszyscy pamiętamy, że w tym czasie, szczególnie po rozwodzie, Diana rozkwitła i stała się bardzo seksowną kobietą, która tę swoją kobiecość wyraźnie eksponowała.  Tymczasem na ekranie widzimy rozmemłaną dziunię, która jest tak zakochana w pakistańskim chirurgu, że nic innego na świecie się dla niej nie liczy. O Williamie i Harrym wspomina może ze dwa razy. O byłym mężu raz, podczas słynnego wywiadu dla BBC. Nie ma natomiast ani słowa o konfliktach Diany z królową i rodziną królewską. Ale i tak najbardziej mi żal samej Diany –  królowej ludzkich serc, którą znał i pokochał cały świat i myślę, że każdy z nas miał i ma zupełnie inny obraz jej jako osoby. Szkoda, że jej działalność charytatywna na całym świecie, jej miłość do synów, zostały sprowadzone do tak płytkiego poziomu, jak przebieranie się w peruki i chowanie się w bagażniku, byle tylko spotkać się ze swoim ukochanym Hasnatem, który delikatnie mówiąc, ma ją gdzieś.

Tymczasem, okazało się, że pan doktor kardiochirurg Hasnat Khan tuż przed premierą filmu wyznał, że historia w nim pokazana nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Scenariusz powstał na podstawie książki Kate Snell „Diana: Jej ostatnia miłość”, ale dr Hasnat nigdy nie zgodził się na udzielenie wywiadu autorce. Należy więc przypuszczać, że cała historia jest „uszyta“ z plotek z brukowców, z którymi Diana musiała walczyć przez całe życie. Jak widać, również i po śmierci.

Naomi-Watts-says-she-really-believes-Princess-Diana-gave-her-“permission”-from-beyond-the-grave-to-play-her-in-a-new-film-about-her-love-life

 

princess-diana-435

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 1

    1. Dawid pisze:

      a co by było gdyby: uznać, że może to właśnie ten film a nie inne próby pokazania Diany jest prawdziwy? Ostatecznie wszystko co większość widzów w Polsce wie o Dianie pochodzi z wychwalających ją albumów lub kilku zdjęć i publikacji w lokalnej prasie. A może Diana, bardziej zainteresowana byciem modelką niż kształceniem się, poszukiwała w swoim życiu niedostępnych facetów i jak już jakiś pojawiał się na horyzoncie to był osią jej życia, obsesyjnym celem wszelkich działań. Może właśnie dlatego trwała w związku z Karolem pomimo, jak to sama powiedziała, tłoku w tym związku i może przewrotnie też dzięki temu prawdziwie zaangażowała się w pomaganie innym by zaimponować Khanowi, ponad wszystko niedostępnemu. Łatwiej było błyszczeć na otwarciach szpitali i przy kalekich dzieciach (nie kwestionując dobra przez to błyszczenie niesionego) chcąc zaimponować Khanowi niż zajmować się dziećmi, co wymagałoby walki z rodziną, jaką odbywają miliony rodziców przy rozwodach. Przed filmem Diana była dla mnie jakimś nieokreślonym, pozytywnym sentymentem, teraz jest zagubioną wydmuszką, która nie ma na tyle samoświadomości by podjąć jakąkolwiek walkę o siebie. Film jako sztuka, oczywiście tragiczny. Naomi Watts choć drewniana to piękna :-).

      Lubię(13)Nie lubię(6)

    Dodaj komentarz