KAŻDY Z NAS MOŻE POMÓC!

monic

Poznałam niedawno pewną wspaniałą kobietę. Nazywa się Monika Jabłońska, jest Polką, ale teraz raczej obywatelką świata. Ciągle w podróży. Właśnie była w Brazylii, na chwilę wpadła do Polski, za chwilę poleci do Rzymu. Z wyglądu przypomina anioła i … choć zabrzmi to bardzo banalnie, to Monika każdego dnia stara się spełnić przynajmniej jeden dobry uczynek. Mogłaby być światowej sławy modelką, aktorką, ale jej misją jest pomaganie innym, biedniejszym i słabszym. Przeczytajcie jej historię i dowiedzcie się jak każdy z nas, małym gestem, może pomóc biednym dzieciom w Polsce.

monika

EW: Jak zaczęła się twoja historia z pomaganiem innym?

Monika Jabłońska: Potrzebę i radość z niesienia pomocy innym wyniosłam z domu rodzinnego. Od zawsze pomagałam ludziom. Pierwsza myśl o globalnym projekcie i pomocy dzieciom na całym świecie, narodziła się w Rzymie. W Polsce, studiowałam prawo i literaturę. Na polonistyce podjęłam się napisania pracy magisterskiej na temat: „Recepcji literackiej twórczości Karola Wojtyły we Włoszech“. Pisałam pracę magisterską w Rzymie i to było ogromne wyzwanie, bo badania prowadziłam na tekstach literackich w języku włoskim. A później spotkanie Jana Pawła II, tysiące godzin spędzonych w bibliotekach czytając dzieła Papieża, z dala od domu rodzinnego. Życie w nowym kraju, spotkania i rozmowy z ciekawymi ludźmi, to wszystko dało początek planom i marzeniom, które mogłam zrealizować już w Nowym Jorku i niektóre z nich są właśnie związane z działalnością filantropijną. Sentyment do literatury Jana Pawła II  – pięknej, głębokiej przejmującej i przenikającej – trwa do dzisiaj i zaowocował napisaniem przez mnie książki, która będzie opublikowana w kilku krajach i w kilku językach jeszcze w tym roku.

Czy to wtedy właśnie, siedząc w rzymskiej bibliotece pomyślałaś sobie, że chciałabyś pomagać innym, biedniejszym?

MJ: Jeszcze wtedy o tym nie myślałam. Wtedy najważniejsze było dla mnie skończenie studiów polonistycznych i prawniczych w Polsce. Zaraz potem miałam wyjechać do USA aby prowadzić badania do mojej pracy doktorskiej z prawa. W końcu, wyjechałam do USA, gdzie mieszkam już 12 lat. Tam skończyłam prawo. Tam, kończę pisać pracę doktorską. Uczestniczyłam tam w konferencjach międzynarodowych organizacji poświęconych problemom głodu na świecie. Tam także spotkałam wielu ciekawych ludzi z różnych krajów, którzy otworzyli mi „okno na świat“, przez co to ja mogę dzisiaj realizować swoje marzenia, łączyć pracę z pasją i robić to, co lubię. Wiesz Ewa, od zawsze podziwiałam kobiety, które robią coś dobrego i pożytecznego dla innych ludzi i świata w wymiarze globalnym. Kobiety, które poprzez swoje „aktywności“  stają się częścią historii. Mieszkając w USA i podróżując po świecie, poznaję wiele takich kobiet. To miłe, że dzisiaj mogę do nich dołączyć, a także reprezentować głos Polski na arenie międzynarodowej.

– Jak długo przygotowywałaś się do startu z twoim projektem?

MJ: Do mojego projektu przygotowywałam się prawie cztery lata. Najpierw, pod koniec 2011 roku, powstała moja fundacja World Nurture Foundation, zaś dwa lata później Nurture the World. Nurture the World to tzw. „social biznes“, który sprzedaje różne produkty (torby, koszulki, biżuterię i inne) i częściowy dochód ze sprzedaży każdego produktu jest przeznaczony na dożywianie dzieci w szkołach. Program działa w USA i Brazylii. Od lutego także w Europie, a Polska jest pierwszym krajem na naszej mapie Nurture. Globalnie, wspieramy ONZ Światowy Program Żywnościowy (UN WFP Centre of Excelence against Hunger) zaś lokalnie współpracujemy z różnymi krajami i organizacjami powołanymi do walki z głodem  (np. w Polsce, od lutego wspieramy działania PCK). Nurture the World to projekt który powstał z potrzeby serca i chęci niesienia pomocy dzieciom. Dając im pożywienie, inwestujemy w ich przyszłość!

Jak możemy pomóc?

MJ: Każdy może pomóc w sposób jaki uważa za stosowny i odpowiedni dla niego samego. Pomoc to odruch serca, gest, potrzeba. Pozwólmy zatem aby każdy człowiek zdecydował sam. Będzie mi bardzo miło, jeśli Polacy dołączą do naszej akcji Nurture pomocy POLSKIM DZIECIOM w najprostszy sposób, czyli kupując torbę Nurture – na stronie showroom.pl lub w salonach Be my Lilou w Warszawie i w Poznaniu. Także, w salonach Lilou w całej Polsce jest już dostępny wyjątkowy medalion „Lilou i Nurture the World dla PCK“. Zakup jednego medalionu to aż 7 posiłków dla dziecka w szkole.

eaa8352b10

lilou_wisior_16 lancuszek PO

– Sama zaprojektowałaś polską wersję torby Nurture?

MJ: Tak, większość projektów Nurture jest mojego autorstwa, chociaż zawsze korzystam z pomocy i porad moich doradców i przyjaciół. Polska torba Nurture jest zaprojektowana przeze mnie i produkowana w Brazylii, ręcznie wykończona, więc powinna wystarczyć na lata. Co najważniejsze, z boku na kieszonce jest napisane PL 5, co oznacza, że kupując torbę Nurture, fundujesz 5 posiłków dla jednego dziecka w polskiej szkole. Torba kosztuje 99 zł. Polską ambasadorką naszego projektu została fantastyczna osoba – Marta Żmuda Trzebiatowska, która bardzo wspiera wszystkie nasze działania.

Marta Zmuda Trzebiatowska and Nurture bag

nurtubag

– W Polsce współpracujesz z PCK?

MJ: Tak, wybraliśmy organizację PCK. PCK to organizacja z tradycją, doświadczeniem, i imponującymi osiągnięciami w temacie pomocy ludziom potrzebującym. Po zapoznaniu się z programami prowadzonymi przez PCK, szczególnie w zakresie dożywiania dzieci, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że PCK będzie dobrym partnerem dla Nurture the World.

– A skąd w twoim projekcie wzięła się Brazylia?

MJ: Zawsze mnie ciekawiła Ameryka Południowa. Po raz pierwszy pojechałam do Brazylii trzy lata temu i zakochałam się w tym  pięknym kraju, jego kulturze i ludziach. W Brazylii, zrobiliśmy i będziemy jeszcze robić kilka ciekawych projektów z Nurture i powoli stajemy się tam rozpoznawalną marką. Współpracujemy tam ze znanymi brazylijskimi firmami i szanowanymi ludźmi w tym kraju. W Brazylii głód jest poważnym problemem, możesz zetknąć się z nim dosłownie wszędzie: w szkole, na ulicy, na plaży. Brazylijczyków nie trzeba więc specjalnie namawiać do niesienia pomocy ich rodakom. Oni pomagają z potrzeby serca, ot tak po prostu. Mam nadzieję, że z Nurture the World uda nam się zrobić wiele dobrego dla brazylijskich dzieci i Brazylii. Ale w tym roku stawiam również na Polskę!

 

 

 

 

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 2

    1. Andzelina pisze:

      DZIENNY koszt wyżywienia w placówce typu dom dziecka czy MOPS nie przekracza 10zł na osobę/DOBĘ. Wystarczy wystukać hasło "stawki żywieniowe w domach dziecka" w google!
      Komentarz niepotrzebny.

      Lubię(1)Nie lubię(0)
    2. Andzelina, więcej szczegółowych informacji o projekcie znajdziesz na stronie PCK http://www.pck.pl/pages,368.html
      P.S. Pozwólmy ludziom pomagać! I niech każdy to robi w takiej formie, jaka mu odpowiada, byle tylko coś robić w tej sprawie.

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz