NIE MA PROBLEMU, PAN KENZO JEST BARDZO MIŁY!

kenzo0614184_733005473451228_8009184265672455251_n

 Kenzo Takada – jeden z najsłynniejszych japońskich projektantów mody. Na początku lat 70.zaczął swoją karierę w Paryżu i od razu udało mu się podbić francuski i nie tylko świat mody. W latach 90. Sprzedał swoją markę koncernowi LVMH i zajął się projektowaniem wnętrz. Mnie natomiast, po wielu perturbacjach udało się zrobić z Kenzo krótki wywiad. Zdecydowanie za krótki. A dlaczego? O tym w dalszej części tekstu…:-) Pośmiejcie się razem ze mną!

FOT. Kenzo.com

Czy to prawda że swoją pierwszą kolekcję zaprojektował pan z materiałów kupionych na pchlim targu, bo nie było pana stać na nowe tkaniny?

Kenzo Takada: Tak, tak, ale materiały były kupione w różnych miejscach, zarówno na pchlim targu, na targu materiałów (Marche St. Pierre), przerabiałem też  stare kimona.

Kto panu pomagał na początku kariery? Czy w ogóle był ktoś taki?

– Na początku wszystko robiłem sam, przez pół roku, a potem, pamiętam, że na początku kwietnia zacząłem od małego pokazu w butiku, a już na koniec maja, niespodziewanie, miałem okładkę Elle!

FOT. Kenzo.com

Na moim portalu wspieram i poświęcam dużo miejsca młodym projektantom. Co by im pan poradził? Co jest najważniejsze w tym zawodzie?

– Nie wiem co doradzić, nie ma jednej uniwersalnej rady, ale według mnie ważne jest znalezienie własnego DNA, własnej tożsamości, która będzie nas wyróżniać, a potem już tylko ciężko pracować i pracować…

Znalezienie własnego DNA jest w dzisiejszych czasach bardzo trudne. Czy nie wydaje się panu, że w modzie wszystko już było?

– Hmmm, w zasadzie tak ale jednocześnie to wszystko jest różne od tego, co już było, inne materiały, inne fasony, jednak to bardzo zróżnicowane.

A czy nie ma pan wrażenia, że w latach 80., 90. była grupa projektantów jak Versace, Kenzo, Ferre, Valentino, YSL, Lagerfeld, Gaultier i wystarczyło spojrzeć na kreacje i od razu było wiadomo, kto to zaprojektował. Dziś wszyscy projektują bardzo podobne rzeczy.

– O tak! Zgadzam się z tym. Wcześniej nie trzeba było nawet patrzeć na metkę, bo każdy z projektantów miał swój własny, wyróżniający się styl. A dziś, Polska, Tajlandia czy Paryż czy Japonia – wszędzie moda jest taka sama.

Czy jest jakiś szczególnie zdolny, młody projektant, którego pan ceni?

– Jest wielu zdolnych projektantów, których cenię, ale wyróżnia się Celine, bardzo nowoczesne, ale jednocześnie pełne emocji jak współczesna sztuka, to coś nowego dla mnie.

A nie tęskni pan za projektowaniem mody?

– O tak, kocham modę, to moja wielka nostalgia, ale dziś nie śledząc tego co się dzieje na bieżąco, wypadasz z obiegu.

Czyli teraz koncentruje się pan na architekturze wnętrz?

– Tak, teraz wnętrza, dekoracja. Maluję również obrazy.

A czy ogląda pan pokazy Kenzo?

– Tak, są tam teraz nowi projektanci i jest lepiej, w ubiegłym sezonie byłem nawet na pokazie.

I jak było?

– Byłem bardzo zadowolony, to była nowa energia.

FOT. Kenzo.com

Długo się zastanawiałam, czy opisać wam szczegółową historię tego jakże krótkiego wywiadu. I w końcu zdecydowałam, że jednak spróbuję! Splot sytuacji wydaje się być tak absurdalny, że muszę to opisać, żebym sama mogła w to uwierzyć. Ale po kolei…

Dwa tygodnie przed otwarciem wielkiego Ptak Fashion City miałam kilka telefonów od kilku różnych pań z agencji Lux PR z zaproszeniem na otwarcie centrum w Rzgowie, połączone z pokazami mody i możliwością wywiadów ze specjalnymi gośćmi jak Kenzo Takada, Anna Fendi i Patricia Gucci. Słyszałam m.in.takie obietnice: – Pani Ewo, będzie na panią czekał apartament w Hiltonie, limuzyny, które będą kursowały między hotelem, a centrum mody, a także wywiady “na wyłączność”. Plus naturalnie transport z Warszawy. Najbardziej z tych wszystkich luksusów agencji Lux interesował mnie wywiad z Kenzo. Umówiłam się z panią Dominiką (szefową owej agencji) na wywiad z projektantem o godz.15.w piątek. Obejrzałam kilka rozmów z Kenzo i wszystkie były po francusku lub japońsku. Zapytałam więc czy będzie tłumacz czy może jednak pan Kenzo mówi po angielsku? “Tak, oczywiście mówi po angielsku”. Ok, jadę własnym autem do Rzgowa w piątek. Ok.14 dzwonię do pani kierowniczki Dominiki informując, że przed 15.będę w Ptaku i gdzie mam się zgłosić na wywiad. I co słyszę?! “Pani Ewo, ale to się nie spieszy! Niech pani sobie jedzie do hotelu w Pabianicach i tam chwilę odpocznie i pojedziemy razem na wywiad o godz.16. Nie ma problemu, pan Kenzo jest bardzo miły.” Hm, no skoro tak, to ok, jadę do hotelu. Jestem w pokoju, czekam, pół godziny, godzinę, nikt się ze mną nie kontaktuję. Dzwonię więc do pani Dominiki i pytam:

–      Czy wyjeżdżamy o 16.?

–      … Ale gdzie …?

–      No, na wywiad z Kenzo?

–      Ale wie pani co, to może o 17. pojedziemy?

–      ??? Ale nie rozumiem? Przecież potem o 20. są pokazy i czy to znaczy, że będziemy potem siedzieć w centrum handlowym 4 godziny? Przecież ja mam swoje auto i mogę podjechać teraz sama, tylko proszę mi powiedzieć, gdzie mam się tam zgłosić? (jak się domyślacie, nie miałam nr tel do pana Kenzo)

–      Hmmmm, to niech pani mi da jeszcze chwilkę na przemyślenie jak to najlepiej zorganizować.

Chwilka. Dłuższa chwilka. Chwila. Pół godziny. Nie, zaraz zwariuję w tym pokoju. Dzwonię do pani jeszcze raz już lekko zdenerwowana.

–      Wie pani co, bo ja zupełnie nie rozumiem, o co tu chodzi? Wyjeżdżam przed południem z Warszawy, żeby zdążyć na 15.na wywiad, który przesunęła pani na 16. Teraz dochodzi 17 i nadal nic nie wiem?!

–      Bardzo mi przykro to słyszeć, bardzo naprawdę, my się tak napracowaliśmy, (zapowietrzyła się pani), a pani nie docenia pracy naszej agencji. Widocznie jest pani przyzwyczajona do innych standardów pracy z agencjami PR – wykrzykuje pani Dominika.

( Nieeee, słucham i uszom nie wierzę! )

–      Po pierwsze, ja w ogóle nie znam pani agencji. Po drugie, jestem przyzywyczajona do standardowego planu eventu, gdzie jest jasno napisane, o której godzinie są wywiady, o której godzinie impreza, a o której czas wolny, więc teraz chciałabym tylko się wreszcie dowiedzieć, o której pojedziemy na ten wywiad?

–      To ja pani może prześlę wino do pokoju, żeby się pani zrelaksowała…

–      Nie, proszę panią, bardzo dziękuję. Tu nie chodzi o relaks. O której wyjeżdżamy?

–      To o 19.00.

–      Dobrze, o 19. Przy recepcji.

( Idę na obiad do hotelowej restauracji. Na jedną zupę czekam 40 minut! )

Punkt 19.zjeżdżam windą do recepcji. I jak myślicie? Siedzę, czekam. 19:10, 19:15, 19:25 dzwoni pani Dominika:

–      Wie pani co? Jednak pojedziemy o 20. ze wszystkimi.

–      (zaczynam się śmiać) Ale pani wie, że ja tu czekam na panią od 19.

–      No tak, ale coś się przesunęło…

Nie, nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Szybki bilans: zostać i czekać na niewiadomą czy wracać do Warszawy? Stwierdzam jednak, że skoro poświęciłam już tyle czasu dla pana Kenzo, to poczekam jeszcze te parę godzin.

Punkt 20. przy recepcji. Kilku znanych dziennikarzy, aktorzy, piosenkarze, goście specjalni otwarcia. 20:30 wyjeżdżamy busem do centrum mody Ptak. Jedziemy, pani z agencji przeprasza za opóźnienie, ale wierzy, że już wszystko będzie dobrze i zgodnie z planem (czyli jednak jest jakiś plan?:-) I nagle zwrot akcji, pani się odwraca i krzyczy:

–      A czy jedzie z nami pani Tamara Arciuch i pan Bartek Kasprzykowski?

–      Nie, odpowiadamy chórem rozglądając się po busie.

–      JAK TO NIEEE?! To dlaczego my jedziemy, skoro ich nie ma? – PYTA NAS PANI ORGANIZATORKA – Wracamy po nich natychmiast do hotelu.

Ok, wracamy, super!

Po 15 minutach wyjeżdżamy jeszcze raz, już z Tamarą i Bartkiem.

Po przyjeździe okazuje się, że do pokazu mamy jeszcze pół godziny, ale i tak części gości specjalnych ochroniarze nie chcą wpuścić, bo nie ma miejsc. Pominę już przemówienia i pokaz, bo przecież najważniejszy jest ten wywiad z Kenzo.

Po pokazie ok.23.czekam z innymi dziennikarzami w kolejce. I nadchodzi ten wyczekiwany moment – wchodzę! Tak jak myślałam, pan Kenzo nie mówi po angielsku ani słowa, ale jest bardzo miły. Jest i tłumaczka w bardzo zaawansowanej ciąży, która mówi mi, że nie ma już siły tłumaczyć, bo pracuje tu od rana i że mam jej przesłać nagranie później, to ona mi przetłumaczy. Genialnie – myślę sobie – przecież nie może być już „lepiej“. Wywiad trwał jakieś 5 minut, ale było bardzo miło, nawet jeśli nie do końca rozumiałam co mówi pan Kenzo. Na koniec tłumaczka pyta mnie: A dlaczego nie przyjechałaś w ciągu dnia? Pan Kenzo miał tyle czasu na wywiady, no i on jest taki miły.

Właśnie, dlaczego ja nie przyjechałam w ciągu dnia na ten wywiad?!

EPILOG 

Wracamy z ekipą, a raczej próbujemy wrócić busem do naszego hotelu. Pan kierowca mówi, że najpierw pojedziemy do Hiltona w Łodzi, bo musi tam zawieźć dwie osoby. NIEEEE!!! Ale do hotelu w Pabianicach jedzie aż 10 osób, więc najpierw my! Dobrze, to najpierw Pabianice, ale i tak musimy jeszcze na  kogoś poczekać. Na kogo? – nie wiadomo. Stoimy więc sobie na parkingu pod Ptakiem i czekamy. Nerwy sięgają zenitu i zaczynamy poganiać pana kierowcę i organizatorów, żeby może już jechać, bo czekamy od 20 minut na nie wiadomo kogo, a bus i tak jest już zapełniony. W końcu koleżanka, dziennikarka nie wytrzymała i jak ryknęła na całe gardło: „ODPALAJ PAN TE KIEROWNICĘ I JEDZIEMY!!!“. Organizatorka zbladła i zrezygnowana mówi: Dobrze, jedziemy.

Ale najważniejsze, że pan Kenzo jest bardzo miły.

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 3

    1. Renata pisze:

      Odpadłam po przeczytaniu akcji z Panią organizatorką ;)... przepraszam powinnam napisać przez duże "O"

      Lubię(3)Nie lubię(0)
    2. Kinga pisze:

      no dobra - przyznaję - naprawdę się uśmiałam ;)
      w końcu wyszło szydło z worka :D
      wiedziałam, że połączenie 'wielka moda' + Rzgów + ptak nie może się tak do końca udać :D

      Lubię(3)Nie lubię(0)
    3. Katarzyna pisze:

      Serdecznie pozdrawiam agencje pijarową ! Odwaliliście kawał porządnej roboty ! Idealny case study pt. "Taki PIJAR robimy we Rzgowie wte i wewte". Pod Łodzią. PS Pani Ewo, wynika z tego, że trzeba nie być miłym. Przynajmniej w okolicach Pabianic.

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz