PANI Z PRZEDSZKOLA – KOMEDIA, JAKIEJ NIE BYŁO

image001

Tuż po Wigilii, w kinach pojawił się nowy polski film „Pani z przedszkola“ z wymarzoną (dla każdego reżysera i widza) obsadą: Agata Kulesza, Krystyna Janda, Karolina Gruszka, Adam Woronowicz, Łukasz Simlat, Marian Dziędziel. Scenariusz napisał i wyreżyserował laureat Srebrnych Lwów  za „Obławę“ – Marcin Krzyształowicz. Widząc plakat z taaakimi nazwiskami, z pewnością nie będziesz się długo zastanawiać, czy kupić bilet do kina. Niestety, bardzo się rozczarujesz.

Myślę, że jedną z głównych wad tego filmu jest … dezinformacja na plakacie. Po pierwsze te wielkie aktorskie sławy – skoro oni tam grają, to musi być dobry film. Po drugie, reżyseruje człowiek, który zrobił bardzo dobrą „Obławę“ i po trzecie wreszcie, na plakacie przeczytasz: Komedia, jakiej jeszcze nie było!

Pani-z-przedszkola_plakat

„Pani z przedszkola” to ujmujący błyskotliwym poczuciem humoru i fenomenalnym aktorstwem, niezwykle barwny obraz rodziny, której życie z dnia na dzień staje na głowie, gdy wkracza w nie przedszkolanka syna, piękna i tajemnicza Karolina. To za jej sprawą rodzice chłopca – zapalony konstruktor (Adam Woronowicz) i jego romantyczna małżonka (Agata Kulesza) odkryją, czym jest prawdziwa miłość i zrozumieją, że przez wszystkie lata małżeństwa tak naprawdę niewiele o sobie wiedzieli” –  to informacja od dystrybutora.

Po latach, już dorosły syn trafia na kozetkę u psychologa z powodu problemów z przedwczesnym wytryskiem.  To w skrócie opis fabuły.

Z tego co opowiadał reżyser, film miał być jak komiks: dużo, kolorowo, wesoło, zagęszczony i zaskakujący splot akcji. Niestety, zamiast komiksu, wyszedł miks wszystkiego, czyli niczego:-( Ale siedzisz w kinie do końca, myśląc, że skoro grają w nim tak fantastyczne aktorki, to musi się w końcu rozkręcić. Ale nie. Jeśli jednak będziecie chcieli zobaczyć „Panią z przedszkola”, to jedyne co was rozbawi, to znakomita Krystyna Janda w roli babci, no i zupełnie odmieniona, romantyczna “wersja” Agaty Kuleszy. Ale to jedyne pozytywy. (plus bardzo dobre zdjęcia Michała Englerta)

Byłam na konferencji prasowej filmu i oczywiście, padło pytanie o zaskakujący slogan na filmowym plakacie: Komedia, jakiej jeszcze nie było! Reżyser tłumaczył, że to wymóg dystrybutora, że każdy produkt trzeba odpowiednio opakować i sprzedać, że on sam o tym nie wiedział, ale przede wszystkim wyznał: Dla mnie ten film jest bardzo gorzki. To jest tragikomedia, ale większość ludzi nie rozumie tego słowa – powiedział Marcin Krzyształowicz.

Potem było już tylko gorzej… Ponieważ reżyser zadedykował film swojej mamie, jeden z dziennikarzy zapytał go, czy to jest film o jego dzieciństwie. Na co (wzburzony) Krzyształowicz odpowiedział pytaniem: Czy pyta mnie pan, czy mam problem z przedwczesnym wytryskiem?

Ale na koniec, chyba jednak muszę się zgodzić ze sloganem reklamowym filmu. To jest komedia, jakiej jeszcze nie było! Bo kompletnie nie wiesz, kiedy się śmiać, a kiedy płakać z zażenowania.

FOT. mat.pras.

Pani z przedszkola (18)

FOT. mat.pras.

Pani z przedszkola (5)

FOT. mat.pras.

PzP (3)

FOT. mat.pras.

PzP (2)

FOT. mat.pras.

PzP (9)

FOT. mat.pras.

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz