POKAZ ZIENIA W KOŚCIELE! O CO TEN CAŁY KRZYK?

1393166_576844412400669_1450996303_n

 

Byłam na setkach pokazów mody, organizowanych w najróżniejszych miejscach: w hangarze u Tomasza Ossolińskiego, w cyrku u Paprockiego i Brzozowskiego, na lodowisku u Zienia, na podwórku na Pradze  u Gosi Baczyńskiej, ale na żadnym z tych wydarzeń nie czułam się tak dziwnie jak na wczorajszym pokazie Macieja Zienia w … kościele. Zacznijmy od tego, że aura tajemnicy, jaka otaczała to wydarzenie od kilku dni, wprawiała mnie w duże zdziwienie. Kilka razy ktoś mnie podpytywał, czy wiem gdzie jest pokaz Zienia w piątek, a ja nawet nie wiedziałam, że ma być jakiś pokaz. Aż tu nagle, dzień przed, dostałam sms z zaproszeniem od projektanta.

zdjęcie 5

A skąd pomysł na pokaz w kościele? Maciej Zień wyznał, że to było jego marzenie od dawna, że jako chłopiec mieszkający w Lublinie bardzo lubił chodzić do kościoła. Podobno proboszcz parafi pw.Św.Augustyna powiedział, że jeśli jakiś projektant ma mieć pokaz w jego kościele, to będzie to tylko Maciej Zień.

Mam wrażenie, że Maciej pozazdrościł trochę Tomaszowi Ossolińskiemu, który na swój ostatni pokaz w Instytucie Energetyki nie wpuścił kamer ani fotoreporterów. Zień również postanowił bardzo ostro wyselekcjonować grono zaproszonych gości i mediów. Zaczęło się od tego, że zorganizowano nawet casting dla fotoreporterów. Każda agencja musiała przesłać prace swoich fotografów, z których wybrano zaledwie kilku panów, którzy mogli robić zdjęcia przed kościołem i jeden w środku, (a przynajmniej ja widziałam tylko jednego fotoreportera wewnątrz kościoła).

Idąc do świątyni na pokaz (Boże, jak to brzmi!) spotkałam kilka znajomych ekip telewizyjnych, które zostały odprawione z kwitkiem. Przed bramą kościoła kłębił się tłum fotoreporterów, którzy próbowali robić zdjęcia w ciemnościach. Normalne! Ale dużym szokiem była dla mnie ścianka z logotypami sponsorów ustawiona przed samym wejściem do kościoła. Po wejściu do środka panowała dziwna atmosfera…  Zazwyczaj na wszystkich pokazach słychać rozmowy, gwar, śmiechy. Tymczasem słychać było ciszę, może nawet jakieś skupienie, może ludzie nie bardzo wiedzieli jak się zachować, więc na wszelki wypadek zachowywali się przyzwoicie.

Na pewno nie było absolutnie żadnych przepychanek o miejsca w pierwszym rzędzie, bo po pierwsze, pierwszego rzędu nie było – goście siedzieli w tradycyjnych kościelnych ławach, a po drugie w ciemnościach nie było nawet widać kartek z nazwiskami. Ja akurat usiadłam w ławce między jednym, a drugim konfesjonałem, jednak po paru minutach zaczęłam się czuć … dziwnie i stwierdziłam, że to nie jest dobre miejsce dla mnie. Zanim rozpoczął się pokaz, stanęłam przy drzwiach i miałam stamtąd najlepszy widok. Zgodnie z zapowiedzią Macieja Zienia, pokaz rozpoczął się punktualnie o 21.30. i zakończył 20 minut później. Zadziwiający jak na miejsce był wybór muzyki z filmów „Dziecko Rosemary“ i „Tajemnice Brokeback Mountain“. Zadziwiła również kolekcja – jak nie Zień. Zamiast długich wieczorowych sukienek, do których przyzwyczaił nas Maciej Zień, modelki chodziły w krótkich spodenkach, bardzo szerokich spódnicach z koła (zupełnie nie w stylu Zienia) czy nawet spodniach i wysokich za kolano kozakach. Sam projektant w wywiadzie dla natemat.pl powiedział o swojej kolekcji: „…delikatny błękit i srebro, biel, czerń i mocna zieleń. Pojawia się też złota i srebrna folia, kryształy Swarovskiego łączone ze skórą w nietypowych miejscach, wyrazistość. Generalnie nowoczesne glamour. Z kolei drugą inspiracją stała się tematyka religijna i eleganckie stroje, które nosi się do kościoła“. Hm, mocno szukałam i myślałam, ale tzw.strojów kościółkowych to ja tam nie znalazłam.

Za to widziałam, że kilka modelek mocno się poślizgnęło na wypolerowanej marmurowej posadzce kościoła – to chyba znak, że ten pokaz to śliska sprawa?

Ale mówiąc poważnie, zaskoczyły mnie bardzo komentarze, które pojawiły się na facebooku zaraz po pokazie: że pokaz mody w kościele to profanacja, że jak on mógł, że wstyd i obraza uczuć religijnych. Zdaje się, że to opinia ludzi, którzy nie byli i nie widzieli pokazu na żywo. Moim zdaniem, nikt nikogo nie obraził, (ok, może tylko Edyta Herbuś i Joanna Horodyńska włożyły trochę za krótkie sukienki i może pan Madox, kimkolwiek teraz jest, niepotrzebnie założył koloratkę), goście godnie obejrzeli pokaz, który tak naprawdę był wspaniałym widowiskiem i po 20 minutach wszyscy grzecznie wyszli. Szczerze mówiąc, nie widziałam jeszcze nigdy, żeby ludzie tak szybko opuszczali miejsce pokazu. Może rzeczywiście czuli się tam nieswojo i nie na miejscu? A może jesteśmy tak bardzo wyczuleni na punkcie religijnych symboli, że jakiekolwiek ich wykorzystanie, budzi nasz sprzeciw i oburzenie? Pamiętam skandal, jaki wywołał ponad 10 lat temu inny polski projektant Arkadius, który miał nawet sprawę w sądzie o wykorzystanie wizerunku Matki Boskiej i Jezusa na t-shirtach.

Mimo, że tak jak napisałam, czułam się na tym pokazie dziwnie, to nie znaczy, że mi się nie podobał. Jednak zdecydowanie bardziej niż pokaz w kościele zaskoczyła mnie wypowiedź Macieja Zienia o jego wewnętrznej przemianie, o której opowiedział w wywiadzie dla natemat.pl:  „To nie klientki będą rządziły i mówiły czego chcą, tylko ja. Ja będę prawdziwym projektantem i kreatorem rzeczywistości. Który proponuje, który ubiera kobiety, który mówi jak mają się ubrać. Przestałem też oglądać się na to, co pokazuje się gdzie indziej. Chcę tworzyć swoją modę dla klientek, dla Polek, może i dla świata“.

Czyli jak rozumiem, odrodzenie Macieja Zienia nastąpiło właśnie w kościele?!

Wieczorem, dzień po pokazie Kuria wydała oświadczenie dotyczące pokazu:

Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Warszawskiej

W związku z prezentacją projektów mody, jaka odbyła się w dn. 8 listopada br. w kościele św. Augustyna w Warszawie, Kuria Archidiecezji Warszawskiej oświadcza, iż Ks. Proboszcz parafii wyraził zgodę na powyższą prezentację w dobrej wierze i z zapewnieniem, że będzie to zamknięty pokaz strojów ślubnych. W rzeczywistości odbył się typowy pokaz mody, co stanowi nadużycie zarówno w stosunku do sakralności miejsca, jakim jest świątynia, jak również wobec zaufania, jakie wykazał Ks. Proboszcz odpowiedzialny za tę świątynię.
Wobec tego księża pracujący w par. św. Augustyna wraz z Kurią Warszawską wyrażają ubolewanie, iż doszło do tego rodzaju wydarzenia, przepraszają wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się tym wydarzeniem urażeni oraz oświadczają, że zdecydowanie są przeciwni organizowaniu takich prezentacji w kościołach i innych miejscach sakralnych.
Ks. Rafał Markowski
Rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej

 

P.S. Wybaczcie nadużywanie przeze mnie słowa „dziwnie“, ale to rzeczywiście najtrafniejsze określenie dla tej niecodziennej sytuacji.

P.S.2. Wybaczcie również fatalną jakość zdjęć, które robiłam telefonem, ale nie mam pewności czy będą dostępne jakieś inne, profesjonalne?

zdjęcie 4

 

zdjęcie 6

 

zdjęcie 2

 

zdjęcie 8

 

zdjęcie 7

 

1456084_576831319068645_790971625_n

 

zdjęcie 000

 

zdjęcie 0

 

zdjęcie 3

 

zdjęcie 01

FOT. ewawojciechowska.pl

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 8

    1. Maciej pisze:

      Ja uważam, że mamy tu "akcję" super proboszcza i super pomysł. Kościół jako idea; w końcu zrzeszenie ludzi, kościół jako budynek -- to wszystko na chwilę było troszkę bliżej ludzi i ludzkim urokom. Bo nic, co ludzkie nie jest nam obce i Kościołowi w granicach rozsądku też być nie powinno. Żadna profanacja, tolerancyjna zgoda tolerancyjnego i postępowego, odważnego proboszcza na krótki pokaz mody, a tym samym zmiana i duży postęp w myśleniu i postawach. Wskazówka w drodze -- krok do przodu nowoczesnego oblicza 'KK', a raczej jego bardzo drobnej cząsteczki - ale zawsze to coś. :) Brawo za pomysł projektanta (nawet jeśli lekko oparty na czyimś) i brawo za zgodę proboszcza.

      Lubię(15)Nie lubię(75)
    2. Natalia pisze:

      Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Warszawskiej

      W związku z prezentacją projektów mody, jaka odbyła się w dn. 8 listopada br. w kościele św. Augustyna w Warszawie, Kuria Archidiecezji Warszawskiej oświadcza, iż Ks. Proboszcz parafii wyraził zgodę na powyższą prezentację w dobrej wierze i z zapewnieniem, że będzie to zamknięty pokaz strojów ślubnych. W rzeczywistości odbył się typowy pokaz mody, co stanowi nadużycie zarówno w stosunku do sakralności miejsca, jakim jest świątynia, jak również wobec zaufania, jakie wykazał Ks. Proboszcz odpowiedzialny za tę świątynię.
      Wobec tego księża pracujący w par. św. Augustyna wraz z Kurią Warszawską wyrażają ubolewanie, iż doszło do tego rodzaju wydarzenia, przepraszają wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się tym wydarzeniem urażeni oraz oświadczają, że zdecydowanie są przeciwni organizowaniu takich prezentacji w kościołach i innych miejscach sakralnych.

      Ks. Rafał Markowski
      Rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej

      Lubię(22)Nie lubię(10)
    3. Jan pisze:

      Kościół, również meczet, synagoga, jest czymś więcej niż budynkiem - jest świątynią czyli miejscem kultu religijnego. Słowa typu "super", "postępowe", "nowoczesne" zawarte w komentarzu MACIEJA (poprzedzającym mój wpis na tym portalu) - to tylko przymiotniki, a nie rzeczowe argumenty. Ten wpis świadczy wręcz o nie rozumieniu przez jego autora istoty rzeczy. Hasłami postępu i nowoczesności szermowali kolejno marksiści, komuniści (z wiadomymi skutkami historycznymi, politycznymi, społecznymi itd.), a ostatnio wszelkiej maści lewacy i liberałowie, a za nimi bezmyślnie powtarzają inni. Nie sprowadzajmy więc każdej dyskusji do poziomu faceta z gumowym p.....m i świńskim łbem w studio tv.
      W przypadku pokazu Zienia w kościele, nastąpiło niedopuszczalne pomieszanie sacrum i profanum, w kontekście taniego poklasku, niestety wydaje się, że przede wszystkim z winy duszpasterzy - nie ważne jakiego szczebla. Usprawiedliwianie się przez nich (patrz oświadczenie kurii biskupiej), że byli informowani o planowanym pokazie mody ślubnej, świadczy co najmniej o nieroztropności i naiwności, ale obawiam się, że raczej o głupocie i niewiedzy, a może nawet zachłanności na kasę - a te rzeczy są niewybaczalne.
      Przypominam, że tego typu historie zdarzają się co raz częściej: najpierw była w 2002 roku słynna sesja zdjęciowa dla "Vivy!" na Starych Powązkach (które są cmentarzem podlegającym warszawskiemu Kościołowi Rzymskokatolickiemu) w pobliżu katakumb i Alei Zasłużonych z udziałem Justyny Steczkowskiej, również tamże w 2003 miała miejsce akcja "artystyczna" p.n. "Widziałam swoją śmierć" czyli fikcyjny pogrzeb Zuzanny Janin, następnie liczne śluby znanych celebrytów w wynajętych za pieniądze świątyniach chronionych podczas uroczystości przez rzesze ochroniarzy. Teraz mamy pokaz mody w świątyni z muzyką z dwóch kontrowersyjnych filmów i z przebierańcem udającym kapłana (Madox). I zawsze temu towarzyszy raczej niebezinteresowana zgoda gospodarzy obiektów czyli proboszczów.
      Czekam teraz na koncert Dody z Nergalem w meczecie lub w synagodze i na Madoxa w przebraniu mułły lub rabina. Pewnie wierni obu religii wyrażą w bombowy aplauz dla takiego projektu. Równie "świetnym" pomysłem może być happenig artystyczny na cmentarzu-mazoleum żołnierzy. Kto będzie tym pierwszym "odważnym" ?

      Lubię(52)Nie lubię(1)
    4. Ewa pisze:

      To wydarzenie, jest następnym atakiem na Kościół, tym razem nasz kościół - Św. Augustyna. Otwórzcie oczy szeroko i zobaczcie – to nie pokaz mody był profanacją, ale profanacja dokonuje się teraz na portalach internetowych. Syk języków żmijowych rozległ się dopiero po tym wydarzeniu. Ktoś ????... usiłuje zniszczyć, rozbić i osłabić jedną z najbardziej prężnych parafii „Kościoła Żywego”, który prowadzi swoich wiernych do wiary dojrzałej, który ratuje ludzi zagubionych w tym świecie pełnym nienawiści i niesprawiedliwości i przy okazji pozbyć się proboszcza tej parafii oraz dotknąć wszystkich jej wspaniałych kapłanów.
      Szatan jest przebiegły i inteligentny, ale po naszej stronie mamy ogromnego Obrońcę. JEZUS CHRYSTUS jest naszym Panem bracia. On jest naszym Wspomożycielem i Zbawicielem i nie pozwoli zniszczyć tego, co zbudował.
      PS. Dziękuję za wyjaśnienia ks. Sebastianowi
      Wdzięczna parafianka
      Ewa

      Lubię(18)Nie lubię(6)
    5. Aneta pisze:

      Kościół nie jest miejscem na pokaz mody, jakiejkolwiek...

      Lubię(21)Nie lubię(0)
    6. Konik pisze:

      Skoro wszyscy opuścili miejsce zaraz po i atmosfery pokazu nie było, bo wielu czuło się skrępowanych miejscem, to po co było na siłę? Jest tyle miejsc nawiązujących architekturą do obiektów sakralnych, byłych kościołów, gdzie z powodzeniem i bez wyrzutów sumienia ( z relacji wnoszę, że takie były) zorganizować pokaz z użyciem podestów, a po nim udane party, a nie w pośpiechu opuszczać "pokład". Czynny kościół jest świątynią, gdzie z punktu widzenia teologii odprawiają się sakramenty. Bezprecedensowa oryginalność za wszelką cenę chyba nie sensu. Nawet w imię sztuki, czy też szeroko zakrojonego PR-u. To trochę tak, jak gdyby zaprzysięgłego ateistę zmusić do przyjęcia komunii...

      Lubię(7)Nie lubię(0)
    7. Konik pisze:

      "Bezprecedensowa oryginalność za wszelką cenę chyba nie ma sensu." - miało być, przepraszam.

      Lubię(3)Nie lubię(0)
    8. Peel pisze:

      Problem w tym, że coraz mniej jest ludzi wrażliwych. Więc nie ma się z czego cieszyć, jeśli depta się ostatnie bastiony Sakrum. Szkoda tylko, że tak znane nazwiska, jeden za drugim obnażają swój brak wrażliwości i prostactwo. Oczekujemy od artystów, nie pokazania że potrafią szokować, i że potrafią przełamać jakieś ich "zakompleksione" tabu, tylko żeby pokazywali nam co jest piękne i w obronie piękna stawali. Ludzie potrzebują piękna, a nie: urodzić na zakrystii, zrobić Toy-Toy w kształcie konfesjonału, albo wytatuować Chrystusowi serce przebite strzałą na drugim boku. Choć tym przewrotnym prostactwem, bardzo łatwo ludzi zbałamucić. I pewnie część ludzi tego nie zauważa i nie czuje, część nie wie co o tym myśleć, a części w ogóle to nie obchodzi, ale są tacy, którzy zachowują wrażliwość, i siłę rażenia i postrzegają takie działanie nie jako przejaw artyzmu i wyjątkowości, a jedynie MAŁOŚĆ, a przy okazji kompletny brak wrażliwości i szacunku do uczuć wielu zwykłych ludzi, którzy we własnej obronie często nie potrafią stanąć. Może ja do nich nie należę, ale w ich obronie teraz staje.

      Lubię(7)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz