ROMEO I JULIA – BALET W TRZECH AKTACH

Mercutio – Carlos Martín Pérez, Tybalt – Paweł Koncewoj, Benvolio – Patryk Walczak Fot. Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

Balet … hmm… Kiedyś kolega namawiał kolegę na wyjście na balet. Ten namawiany odparł: „E, zmęczony jestem, planowałem się wyspać”. Pomysłodawca nie odpuszczał: „A co Ci balet przeszkadza?” Po pierwszym podejściu do baletu 12 lat temu, po takiej namowie odparłbym: „A wiesz co, masz rację! Kiedyś już byłem i świetnie się spało”. Jak się później dowiedziałem z literatury Umberto Eco, moja drzemka była przejawem zrelaksowania jakie zafundowali mi artyści.

Choreograf i inscenizator Krzysztof Pastor przeniósł doskonale znaną nam historię zwaśnionych rodów Capulettich i Montechich do XX wieku po to by podzielić ich historię na trzy okresy w dziejach, lata 30., 50. i 90. podkreślając uniwersalizm dzieła Szekspira. Uwspółcześnienie pozwoliło twórcom również uniknąć kolejnej romantycznej wersji baletu. Romeo i Julia zbliżając się do naszych czasów stają się coraz bliżsi widzom, a ich problemy wykraczają poza rodzinne komplikacje. Osadzeni w przemianach XX wieku pokazują również polityczną wartość utworu Szekspira. Dzięki wyborowi tych właśnie dziesięcioleci mogłem zobaczyć tancerzy w rock’n’rollu do muzyki Prokofiewa, a to skutecznie pozwoliło na utrzymanie jednocześnie relaksu i maksymalnej ekscytacji w kontakcie z baletem. Połączenie choreografii Pastora z kostiumami Tatyany van Walsum pozwalały wybuchać emocjom, wzniecać podniecenie czy unosić z fotela z pytaniem co jeszcze przydarzy się młodym kochankom, przecież dobrze znanej historii. Spory bohaterów wykraczały ponad perfekcyjny taniec solistów, były niczym obraz w kalejdoskopie, pełne zaskakujących kreacji, wszystkich obecnych na scenie Teatru Wielkiego. Młodzieńcza miłość to wzloty i upadki, jak w niej tak i tu, na drugim krańcu feerii emocji była delikatność płynąca z kompozycji Prokofiewa pięknie podkreślona żywą i jednocześnie ascetyczną scenografią stanowiącą trzecioplanowego aktora.

Mówią że do trzech razy sztuka, jeśli chodzi o balet mi wystarczyły dwa i już nigdy nie będę musiał być namawiany na balet z wykorzystaniem obietnicy drzemki ale nie zawaham się jej użyć by kogoś namówić na kolejne podejście do spotkania z tańcem.

fot. Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

fot. Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

fot.Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

fot. Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

e481071220

fot. Ewa Krasucka / Teatr Wielki – Opera Narodowa

Projekt plakatu: Adam Żebrowski / zdjęcie: Łukasz Murgrabia

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz