„RÓŻOWE KARTOTEKI”

Mikoąaj_Milcke_016

Mój znakomity kolega, dziennikarz i pisarz Mikołaj Milcke napisał już trzy, świetnie przyjęte książki: „Gej w wielkim mieście“, „Chyba strzelę focha!“ i najnowsze „Różowe kartoteki“, ale po raz pierwszy miał okazję spotkać się ze swoimi czytelnikami, którzy mimo deszczu, zimna i korków, zapełnili w poniedziałkowy wieczór całą księgarnię Matras. Mikołaja znam od dawna i muszę przyznać, że jestem z niego bardzo dumna, bo jego nową książkę „Różowe kartoteki” przeczytałam jednym tchem. Niesamowicie trzyma w napięciu, akcja jest wartka, a historia opisana w powieści jest taaaak aktualna, że aż strach! Przedstawiam wam moją rozmowę z Mikołajem z premiery „Różowych kartotek” i gorąco polecam wam tę książkę.

Powiem ci, że czytając twoją książkę, cały czas się zastanawiałam, czy to wydarzyło się naprawdę? Bo to jest bardzo prawdopodobna historia, szczególnie w świecie polityki.

MM: Joanna Podgórska z „Polityki“ napisała w swojej recenzji: „To historia fikcyjna, ale podobna mogła się wydarzyć. Możliwe nawet, że się wydarzyła“. Już po wydaniu książki, kiedy rozmawiałem z różnymi ludźmi, opowiadali mi, że przynajmniej dwóm bardzo znanych politykom podobno założono różowe teczki…

Opowiedz nam, kim jest główny bohater „Różowych Kartotek”?

MM: Możemy zdradzić, że główny bohater książki Ksawery Downar jest uznanym politykiem, wicemarszałkiem Senatu, który właśnie ma kandydować na prezydenta. Z wielkimi szansami na wygraną. Kiedy okazuje się, że 30 lat temu założono mu różową teczkę partia błyskawicznie wycofuje poparcie. A Downar w jednej chwili traci wszystko i próbuje się dowiedzieć, kto mu zrobił to świństwo, wyciągając na niego materiały sprzed lat.

Jak byś określił swoją książkę? Czy to powieść kryminalna? Thriller polityczny ? Nie jest to wesoła i przyjemna lektura. Opowiada o dość przerażających wydarzeniach sprzed lat, które doprowadziły wielu mężczyzn do załamania nerwowego czy nawet trwałych problemów zdrowotnych.

MM: No rzeczywiście, książka opowiada o akcji Hiacynt, o wydarzeniach sprzed 30 lat, dokładnie 15 listopada 1985 roku. Właściwe z niewiadomych przyczyn, Służba Bezpieczeństwa PRL i milicja wtargnęły rano do wielu domów w Polsce i bez powodu zatrzymano wówczas 11 tysięcy mężczyzn, których podejrzewano o homoseksualizm. Założono im tzw. Różowe teczki, różowe kartoteki. Były to osoby z najróżniejszych środowisk, i naukowcy i politycy, ale też zwyczajni, prości ludzie.

Czy to właśnie akcja Hiacynt była dla ciebie pretekstem do napisania tej książki? Czy było coś jeszcze?

MM: W 2013 roku czytałem książkę Jacka Melchiora „XXL“ i tam było zaledwie jedno zdanie o akcji Hiacynt, o której oczywiście słyszałem wcześniej, ale dopiero wtedy coś mnie tknęło, że to jest historia, wokół której mogę dobudować ciekawą fabułę. Od razu przyszło mi do głowy, że głównym bohaterem musi być znany polityk. Długo myślałem, jak powinien się nazywać, ale w końcu stwierdziłem, że Ksawery Downar to brzmi dumnie! Jego nazwisko mówi każdemu, że to ktoś wielki. I jak już miałem to nazwisko, dopisałem do niego ponad 300 stron historii.

Wiem, że rozmawiałeś też z ludźmi, którzy dobrze pamiętają rok 85 i akcję Hiacynt.

MM: Tak, udało mi się odszukać gejów, którzy przeżyli różne sytuacje w tamtym czasie. Wysłałem mnóstwo maili do różnych ludzi, odpowiedziało mi kilkunastu. Z niektórymi udało mi się porozmawiać osobiście, z niektórymi przez Skype,. Dzięki temu, że opowiedzieli mi swoje historie, mogłem je wiarygodnie opisać w moich „Kartotekach“.

Moim zdaniem Ksawery Downar to postać, którą ciężko polubić. Ma kilka twarzy, całe jego życie jest oparte na kłamstwie, prowadzi podwójne życie.

MM: Gdy go poznajemy on już sam nie wie kim jest. 30 lat temu włożył pewną maskę. Czytając książkę, dowiecie się w jakich okolicznościach i przez kogo został do tego zmuszony. To nie jest postać, którą się lubi. Ja go nie lubię od pierwszego zdania, które wypowiada. I sam stworzyłem tego potwora. Chociaż w pewnym momencie książki, jest mi go troszeczkę szkoda, bo on sam wyznaje, że przez całe życie pragnął miłości…

Mikoąaj_Milcke_041

Ta intryga w książce jest bardzo gęsto zapleciona i ja naprawdę do końca nie wiedziałam, kto go zdradził. Kiedy już mi się wydawało, że wiem, ty wyprowadzałeś mnie z błędu i szukanie króliczka zaczynało się od nowa. Czy od początku pisania miałeś w głowie taki dokładny plan, kto, kiedy i dlaczego?

MM: Od początku wiedziałem kto zdradzi, tylko nie byłem do końca pewien dlaczego. I ten powód zmieniał się kilka razy. Przyjaciele, którzy bywali u mnie w domu, widzieli, jak wyglądał ten proces twórczy! Miałem ściany oblepione planem wydarzeń, charakterystyką postaci, datami, faktami, zwłaszcza, że akcja książki dzieje się przez okres 30 lat. To wszystko musiało się grać. Prawdziwe wydarzenia z historii Polski z wymyśloną przede mnie fabułą.

Historia Ksawerego Downara rozgrywa się na przestrzeni 30 lat, ale akcja książki dzieje się w ciągu jednej doby!

MM: Tak. Ok, przyznam się! Jestem maniakalnym fanem Dana Browna i w jego książkach wszystko się dzieje jednego dnia, więc ja też tak chciałem.

Mikoąaj_Milcke_025

Ksawery Downar jest politykiem idealnym, jeśli chodzi o wizerunek: przystojny, wysportowany, siłownia, kosmetyczka, drugi garnitur i koszule na zmianę w samochodzie. Hm, wzorowałeś się na jakimś polityku?

MM: (myśli) ….   Takiego wzoru 1:1 nie znalazłem. Nie mamy w Polsce takiego polityka. Downar do perfekcji opanował sztukę marketingu politycznego, ale nawet on nie był w stanie uciec przed przeszłością.

To jest świetny scenariusz na film i życzę ci, aby ktoś to sfilmował. Kogo widziałbyś w roli Downara?

MM: Kiedy pisałem „Różowe kartoteki“, wyobrażałem sobie w roli głównej Jana Frycza. Wydaje mi się, że idealnie by się sprawdził jako charyzmatyczny polityk z zagmatwaną historią z przeszłości. A w roli żony Maryli widziałbym Katarzynę Figurę.

Z książką idealnie wstrzeliłeś się w wyborczy czas. To było zaplanowane?

MM: Skłamałbym, gdyby powiedział, że nie. Ale chciałabym zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz związaną z ostatnim głosowaniem. W obliczu wyniku wyborów, tym bardziej dziękuję wszystkim, którzy sięgngnąli po moje wszystkie książki: „Geja w wielkim mieście“, „Chyba strzelę focha!“ i „Różowe kartoteki“. Wygląda na to, że ciężlko być gejowskim pisrzem w tak konserwatywnym społeczeństwie.

Muszę przyznać, że książka kończy się bardzo dwuznacznie. Czy w związku z tym, planujesz część drugą?

MM: Wiesz, wychodzę z założenia, że nie można czytelnikowi wszystkiego podać na tacy. Wybór zakończenia tej historii pozostawiam czytelnikom.

Po części oficjalnej do autora ustawiła się długa kolejka po autografy, a wielu czytelników przyniosło ze sobą wszystkie trzy książki Mikołaja do podpisania:-)

Mikoąaj_Milcke_027Mikoąaj_Milcke_040Mikoąaj_Milcke_030Mikoąaj_Milcke_042

FOT. Paweł Raźniewski/NOVAARTIS

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz