TO NIE JEST KRAJ DLA KRYTYKÓW …MODY

Urodziny magazynu Flesz

Fot. MWMEDIA

 

Rozpoczął się nowy sezon pokazów mody i jak zauważyłam rozpoczęły się lamenty co niektórych blogerów, dziennikarzy, którzy uważają się za „modowych“ i próbują pisać recenzje tychże pokazów. Jednak nie zauważyłam, żeby któryś z nich specjalnie skupiał się na kolekcji, tkaninach, dodatkach, fasonach, czy inspiracjach. Głównym tematem tych pseudo-recenzji jest np.to, że nie było dla nich miejsca w pierwszym rzędzie na pokazie, który jest zajmowany przez jakieś tam celebrytki.

Od dłuższego już czasu, nieustająco śmieszy mnie ta chęć „pokazania się, wybicia, zaznaczenia swojej obecności“ dziennikarzy czy nawet, jak chcieliby siebie nazywać, krytyków, recenzentów mody w Polsce. Otóż, z całą stanowczością twierdzę, że takiego zawodu jak krytyk mody w Polsce nie ma! I w tym stwierdzeniu nie ma nawet cienia złośliwości z mojej strony. Ok, są trzy osoby, które mają na temat mody bardzo rozległą wiedzę i jeśli tylko im się zechce, to piszą profesjonalne recenzje pokazów, ale zdarza się to niezwykle rzadko, a są to: Joanna Bojańczyk, Michał Zaczyński i Piotr Zachara.

Zawód krytyka mody jest jak wino: im starsze, tym lepsze. Tu nie ma szkół, ani kursów. Prawdziwym i jedynym uniwersytetem w tej dziedzinie jest samo życie, a raczej życie na wybiegu, tysiące obejrzanych pokazów przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat na całym świecie, zdolność porównania, oceny, znajomość tkanin, proporcji ciała, historii mody. Przepraszam, bo może ktoś mnie oświeci, ale nie zdarzyło mi się przeczytać w polskich mediach takiej właśnie profesjonalnej recenzji pokazu. Zazwyczaj czytam lub słyszę: pięknie, cudownie – to w kolorowej prasie lub japierdolemasakra, wszystko zerżnięte z Armaniego, Prady, Jacobsa – to za kulisami lub też daremne żale, że: „dziennikarze modowi nie mają miejsca w pierwszym rzędzie“! Zaraz, jacy dziennikarze? Jacy „modowi“, skoro to słowo nawet nie istnieje w polskim słowniku, ani tym bardziej taka profesja.

Najlepsze na świecie dziennikarki mody z prawdziwego zdarzenia: Suzy Menkes i Hilary Alexander są grubo po 60. i mają gigantyczną wiedzę w dziedzinie mody. Menkes napisała w swoim życiu ponad 1,7 miliona słów na papierze i wiele karier się przez nią załamało, ale tyle samo uratowała i wypromowała.  I ja rozumiem, że te panie muszą siedzieć w pierwszym rzędzie, bo każdemu projektantowi zależy na ich opinii.  A u nas jest właśnie tak, że projektanci rzeczywiście usadzają w pierwszym rzędzie  aktorki i celebrytki, bo wiadomo, że dokładnie takie zdjęcia pokażą kolorowe media. Z drugiej strony, tak szczerze, ile osób przeczytałoby profesjonalną recenzję po pokazie kolekcji?

Pamiętam zabawną, a może raczej żenującą sytuację sprzed paru lat, kiedy jedna z szefowych działu mody naprawdę dużego i znanego pisma o modzie poprosiła mnie o pomoc w napisaniu krótkiego tekstu. Ta dziennikarka (od mody, podobno) zasiadała w jury konkursu dla młodych projektantów i miała przesłać do organizatorów krótki tekst o tym, dlaczego taki konkurs jest ważny? „No to wspaniale – mówię ja! To napiszemy o tym, że i Karl Lagerfeld i Yves Saint Laurent zaczynali swoją karierę od zwycięstwa w takim właśnie konkursie!“. Na co pani szefowa mody w naprawdę dużym magazynie, spojrzała na mnie i z niedowierzaniem wydukała: „Ojej, naprawdę?“

Więc, gdzie nam do krytyków mody?

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 3

    1. Anna pisze:

      Uważam, że Tobiasz Kujawa pisze coraz lepiej i zgodnie z tematem, co więcej edukuje społeczeństwo w zakresie mody i jak to powinno wyglądać. Mimo mojego wieku, nie powinnam ubiegać się o poklask etc, ale uważam, że powinniśmy edukować społeczeństwo, a zwłaszcza młode pokolenie twardo deklarujące się zainteresowaniem mody, najlepiej to tą high-fashion z czego znają tylko logo i sztampowy produkt. Dużo osób, które wierzą w prawdziwą modę żyje za granicą, co niestety osłabia w sensie profesjonalnym rynek mody. U nas w Polsce, przecenia się blogerki ( rozumiem i marketing i trudności wejścia na rynek), ale nie docenia się młodych, kreatywnych ludzi ze świeżym spojrzeniem na świat. Jak otoczymy się starszym pokoleniem to młodzi mogę tylko zgrabne nogi pokazać, ale jeżeli otworzymy się na przekaz, symbiozę doświadczenia to może pomóc otwierać nowe możliwości najpierw w głowach, a potem w prasie. Życzę tego sobie i wam, bo w Polsce (sparafrazuję ze znanego serialu prześmiewczego idealnie jak metafora naszego dziennikarstwa modowego) " nie ma pracy dla ludzi z moimi zainteresowaniami i doświadczeniem". ( annkie-company)

      Lubię(1)Nie lubię(2)
      • Droga Pani Aniu,
        Dziękuję za pani komentarz, tym bardziej, że prosiłam w tekście o oświecenie mnie, jeśli tacy dziennikarze od mody w Polsce istnieją. Faktycznie jest ktoś taki jak pan Tobiasz, którego jednak kojarzyłam tylko i wyłącznie jako blogera, który na FB codziennie wyśmiewa nasz polski show-biznes. Tymczasem okazało się, że pan próbuje pisać recenzje pokazów mody. I brawo! Będę go czytać. Radziłabym mu tylko trochę więcej pokory, bo z tego, co rozumiem, dopiero zaczyna karierę w świecie mediów, więc jeszcze dłuuuuga droga przed nim i kilka lub nawet kilkanaście lat pokazów mody, by mógł się nazwać pełnoprawnym krytykiem mody.
        Pozdrawiam
        Ewa Wojciechowska

        Lubię(3)Nie lubię(1)
    2. Justyna pisze:

      czy Polska nie jest krajem dla krytyków mody?? może tak, zgodzę się z tym... na co się teraz nie spojrzy ulega spłyceniu, skróceniu. Zamiast słowa, chcemy patrzeć na ładne obrazki, bo szybciej, bo ładniej, bo przyjemniej. W pierwszym rzędzie siedzą blogerki modowe, aktorki, celebryci/nicobryci.... a gdzie dziennikarze, redaktorzy naczelni z magazynów kobiecych, styliści?? gdzieś tam z tyłu.... niestety :(

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz