„TWÓJ VINCENT” – FILM JAK DZIEŁO SZTUKI

GOG

Film „Twój Vincent” jest jak najcenniejsze dzieło sztuki. Oglądanie go w kinie, to jak wizyta w najbardziej prestiżowej galerii sztuki na świecie ze wszystkimi dziełami Vincenta Van Gogha, na wyłączność tylko dla ciebie. To ewenement na skalę światową i pewnik do tegorocznych Oscarów w kategorii pełnometrażowego filmu animowanego. A pomysł na to dzieło narodził się w Polsce! Realizacja trwała 7 lat!

Film, który jest biografią Vincenta van Gogha, przywołuje na ekran jego malarstwo, ale jednocześnie opowiada o życiu artysty, pełnym pasji, ale też dramatów, oraz o jego tajemniczej śmierci. Każda z 65 000 klatek została ręcznie namalowana na podobraziach malarskich w technice olejnej. W projekcie wzięło udział 125 zawodowych malarzy z całego świata, którzy przyjechali do studiów filmowych w Polsce i w Grecji, aby zrealizować to niezwykłe zadanie.

„Twój Vincent” został nakręcony najpierw jako typowy film aktorski, a następnie każda klatka została ręcznie przemalowana. Efekt końcowy to połączenie gry aktorskiej i kunsztu malarskiego animatorów, którzy wszystkie postacie odtworzyli za pomocą farby olejnej.

FOT. I MAT.PRAS. NEXT FILM

Robert GulaczykFot. CeTA (19)Saoirse RonanFot. CeTA (15)

WYWIAD Z DOROTĄ KOBIELĄ – SCENARZYSTKĄ I REŻYSERKĄ FILMU

Jak narodziła się koncepcja filmu „Twój Vincent”?

Chciałam połączyć moje dwie wielkie artystyczne pasje – malarstwo i film – i stworzyć film malowany. Wpadłam na ten pomysł w wieku 30 lat, czyli mniej więcej w takim wieku, w jakim był Vincent, kiedy zaczął malować. Moją inspiracją było nie tylko jego malarstwo, które uwielbiam, ale przede wszystkim jego filozofia życia. Całe życie zmagam się z depresją, dlatego zafascynowała mnie silna wola Vincenta, który potrafił pozbierać się po nieprzyjemnościach, jakich doznał za młodu, i poprzez sztukę znalazł sposób, żeby czynić świat piękniejszym. Kiedy sama przeżywałam trudne chwile, jego listy były dla mnie natchnieniem. Tak zrodził się ten film.

Pierwotny pomysł zakładał film krótkometrażowy.

Hugh (Welchman, producent, współreżyser i współscenarzysta) stał ponad trzy godziny w kolejce, żeby dostać się na wystawę van Gogha. Wtedy zaczęliśmy się zastanawiać nad zmianą koncepcji na film pełnometrażowy. Uznałam, że ten pomysł można zrealizować w formie „wywiadów” z obrazami Vincenta, wzbogaconych o animacje malarskie oparte na malowanych przez niego krajobrazach. Zaczęłam więc przygotowywać scenariusz pod tym kątem, stworzyłam zwiastun, żeby bardziej szczegółowo opracować metodę produkcji. Zwiastun został bardzo dobrze przyjęty, nabrałam więc przekonania, że projekt może przemówić do różnych odbiorców.

Jakie trudności napotkałaś w czasie pracy?

Najtrudniejsze było przerobienie oryginalnego pomysłu na scenariusz filmu pełnometrażowego. Jestem bardziej reżyserką niż pisarką. Pierwszy szkic scenariusza napisałam po polsku, potem trzeba go było przetłumaczyć, co było dość kosztowne i zajęło sporo czasu. Skoro film zamierzaliśmy kręcić po angielsku, uznałam, że kolejne wersje scenariusza będą już powstawać po angielsku. Stąd duża rola Hugh, który został moim współscenarzystą.

Fot. CeTA (8)

W jaki sposób wybierałaś tematy z życia Vincenta?

Napisałam wiele scen zaczerpniętych z jego życia. Niektóre bazowały na konkretnych obrazach, inne skupiały się wyłącznie na okresie holenderskim lub na paryskim okresie Montmartre. Jednak pierwszy kompletny pomysł scenariusza obracał się wokół ostatnich dni artysty. Uwielbiam jego obrazy z tego okresu, także portrety ludzi, z którymi miał codzienny kontakt. Byli to: doktor Gachet, jego tajemnicza córka Marguerite, którą Vincent namalował trzy razy, a mimo to jej twarz zawsze pozostaje ukryta, czy Adeline Ravoux, piękna córka właściciela gospody, w której artysta zmarł.

Dlaczego sceny wspomnień ujęte są w stylu czarno-białym?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, uznaliśmy, że widzowie nie wytrzymają takiej intensywności kolorów przez pełne 90 minut. Po drugie, nie chcieliśmy tworzyć dzieł Vincenta, które w rzeczywistości nigdy nie powstały. Większość wspomnień dotyczy tych sytuacji w życiu malarza, w których nie tworzył. No i jeszcze nasze źródła – szukając informacji, przejrzeliśmy bardzo wiele fotografii z epoki. To były oczywiście czarno-białe zdjęcia, co stanowiło inspirację dla stylu, w jakim wpletliśmy wspomnienia w akcję filmu.

A skąd wziął się tytuł „Twój Vincent”?

Powodów jest kilka. Ten projekt to dzieło miłości. Praca nad nim zajęła mi pełne 7 lat, podczas których sił dodawała mi miłość do jego malarstwa, jego listy i szacunek, jaki mam dla jego woli walki. Zresztą nie tylko ja musiałam kochać van Gogha. Nasi malarze stworzyli 65 000 klatek namalowanych w technice olejowej. Każda sekunda filmu to nawet 10 dni pracy, każda klatka to niezliczone pociągnięcia pędzla. Takie zadanie wymaga ogromnego poświęcenia oraz szacunku dla jego twórczości. Po trzecie, tytuł jest odniesieniem do typowego zakończenia listów, które pisał do brata. Kończył je słowami: „Twój kochający Vincent”. Po czwarte, choć być może najważniejsze, zdecydowaliśmy się podjąć ryzyko i stworzyć pierwszy ręcznie malowany, pełnometrażowy film animowany, ponieważ ludzie na całym świecie naprawdę kochają Vincenta. Mam nadzieję, że film będzie dla widzów inspiracją, że zechcą dowiedzieć się o nim więcej, sięgną po jego listy, zobaczą jego obrazy na żywo. Cieszę się, że na swój sposób mam możliwość przedstawienia Vincenta większej rzeszy odbiorców. On na to zasługuje. Chcę, żeby każdy uważał go za „swojego”!

Fot. CeTA (14)

Fot. CeTA (1)Fot. CeTA (2)Fot. CeTA (10)Fot. CeTA (12)Fot. CeTA (13)Fot. CeTA (16)Fot. CeTA (18)Robert Gulaczyk (2)

Rolę Vincenta Van Gogha zagrał polski aktor Robert Gulaczyk, który jest aktorem teatralnym, pracuje w Teatrze im. H. Modrzejewskiej w Legnicy. W 2014 roku odebrał telefon od agencji castingowej. Usłyszał, że jest podobny do Vincenta van Gogha (nigdy wcześniej nikt nie zwrócił mu na to uwagi), i został zaproszony na przesłuchanie, odbywające się jeszcze tego samego dnia, do głównej roli w międzynarodowej produkcji fabularnej. Robert od czasów szkolnych nie używał angielskiego, dlatego był zaskoczony, kiedy na przesłuchaniu dostał strój z epoki, został ucharakteryzowany i postawiono przed nim zadanie czytania angielskich wersji listów Vincenta. Robert uważa się za szczęściarza: kocha swoją pracę, a teraz kocha także swojego Vincenta.

Robert-Gulaczyk-VincentRobert Gulaczyk (4)Robert Gulaczyk (3)

Fot. CeTA (22)Fot. CeTA (23)Fot. CeTA (24)0098495 0102751 0104425 0117621 0161998 0167419 0181943 0195566 0203535 0206529 Aidan Turner_Boatman_High Chris O'Dowd_Postman Roulin_High Douglas Booth_Armand Roulin_High Eleanor Tomlinson_Adeline Ravoux_High Helen McCrory_Louise Chevalier_High Jerome Flynn_Dr Gaschet_High John Sessions_Pere Tanguy_High Robert-Gulaczyk-Vincent Saoirse Ronan_Marguerite Gachet_HighChris O'Dowd i Douglas BoothRobert GUlaczyk (1)Douglas BoothDouglas Booth i Aidan TurnerDouglas Booth (2)Robert Gulaczyk i dziewcz�ta z MoulinRobert Gulaczyk i Eleanor TomlinsonScenografia

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz