WOJNA: ANNA PRZYBYLSKA KONTRA PAPARAZZI

AP

 

Od kilkunastu dni jesteśmy świadkami wojny między aktorką Anną Przybylską, a paparazzi. Nigdy wcześniej nic podobnego w polskim show-biznesie się nie wydarzyło, nie licząc małej krucjaty Macieja Stuhra. Ania Przybylska poszła o krok albo i kilka kroków dalej i zaczęła walczyć z paparazzi ich własną bronią. Zaczęła robić im zdjęcia i filmować telefonem komórkowym. Właściwie na razie, nie przyniosło to żadnego efektu. Paparazzi dalej stoją pod jej domem w Gdyni i pod szkołą dzieci. Jedynym rezultatem, miejmy nadzieję, pozytywnym jest szum w mediach. Dyskusję na ten temat zaczęliśmy tydzień temu w „Na Językach“ (w tę niedzielę ciąg dalszy), następnie przetoczyła się przez „Fakty“ i  „Pytanie na śniadanie“, a w poniedziałek Przybylska była gościem programu „Tomasz Lis na żywo“.

Ponieważ sama często wypowiadam się w tej sprawie, czuję jednak niedosyt, ponieważ to, co wydaje mi się równie ważne w tym przypadku, to druga strona medalu, o której właściwie się w mediach nie mówi. Mianowicie, do cholery, przecież paparazzi nie robią tych zdjęć do swojej prywatnej kolekcji. Nie wieszają ich na ścianach nad łóżkiem, tylko sprzedają je do gazet! Ktoś te zdjęcia zamawia, ktoś za nie płaci i ktoś je drukuje, żeby ktoś mógł to kupić i obejrzeć. Kto? Niech każdy odpowie sobie po cichu na to pytanie.

Podczas wywiadów, których udzielałam w tej sprawie, często pytano mnie: Czy istnieją jakieś granice dla paparazzi? Moim zdaniem, dla paparazzi nie ma absolutnie żadnych granic, ani choroba, ani śmierć, ani tym bardziej krępujące sytuacje dla gwiazdy nie przeszkodzą im w zrobieniu zdjęcia.

Na pewno wszyscy pamiętamy historię Diany, która przez całe życie była ścigana przez paparazzi, aż do śmierci. Kiedy samochód, którym jechała w Paryżu, rozbił się w tunelu, oczywiście, że paprazzi, którzy za nią jechali na skuterach, robili zdjęcia umierającej księżnej. Z tego co pamiętam, tylko jedna gazeta na świecie zdecydowała się je opublikować. Ale to był 1997 rok. Boję się pomyśleć, jak byłoby dziś?

Anna Przybylska padła też ofiarą wielu swoich koleżanek i kolegów z branży, bo nie zapominajmy, że jest cała lista gwiazd, która żyje w pełnej symbiozie z paparazzi i wiele spraw załatwia sobie poprzez „ustawki“: z wózkiem, z nowym samochodem, z nowym narzeczonym, z nową torebką. Efekt: firma, która zasponsorowała dany produkt jest zadowolona, bo ma darmowy PR w mediach, gwiazda jest zadowolona, bo ma nową rzecz za darmo, (no ok, za swoją twarz), paparazzi jest zadowolony, bo zarobił na zdjęciach, gazeta jest zadowolona, bo ma „foty na wyłączność“. Kto może być niezadowolony? Może tylko czytelnik, który został zrobiony „w bambuko“? Ale może nawet tego nie zauważa?

Przybylska nigdy nie była celebrytką i nie robiła ustawek. Nie lansuje się na otwarciach sklepów i pokazach mody. Jedyne oficjalne wyjścia Ani, to: premiery jej filmów, gale rozdania nagród oraz konferencje promujące firmy, których jest ambasadorką. A to fakt, że listą kontraktów reklamowych przebija wszystkie gwiazdy, udowadniając w ten sposób, że można reklamować wszystko bez ustawek i bywania na czerwonych dywanach. Ania nie przepada też za wywiadami. Udziela ich tylko wówczas, kiedy coś ważnego się w jej życiu dzieje. Wtedy jest szczera do bólu, ale wielu dziennikarzy przekonało się też na własnej skórze, jak ostra i stanowcza potrafi być, nawet wtedy, gdy się pięknie uśmiecha. Zgodziła się jednak pokazać trójkę swoich uroczych dzieci w sesjach zdjęciowych na kilku okładkach. Zupełnie więc nie rozumiem tej nagonki na nią?! Sprawdziłam przy okazji, ile kasy może dostać paparuch za zdjęcia Ani z dziećmi! Od 1000 do 1500 zł!  Ale twarze dzieci w gazetach i tak muszą być zamazane, żeby gwiazda nie mogła zaskarżyć pisma za pokazanie swoich pociech. Ślepa uliczka.

Amerykańska aktorka Halle Berry przy wsparciu Jennifer Garner i Adele postanowiły z tym walczyć i złożyły propozycję ustawy do sądu, aby ten zakazał paparazzim publikowania zdjęć dzieci w gazetach i internecie. Dwa dni temu okazało się, że panie wygrały! Od 1.stycznia 2014 w stanie Kalifornia, paparazzim robiącym zdjęcia dzieciom gwiazd będą groziły kary od 10 dni do roku w więzieniu oraz kary pieniężne do 10 tys.$. To jest pierwszy poważny sukces w tej bezprecedensowej sprawie. Pytanie czy ta ustawa zacznie obowiązywać również w innych krajach?

Anna Przybylska zapowiedziała w „Faktach“, że nie odpuści i za każdym razem będzie robiła zdjęcia paparazzim, publikowała na swoim instagramie i wysyłała na policję. Czy to coś zmieni? Chciałabym wierzyć, że chłopakom się w końcu znudzi ta zabawa w kotka i myszkę. Jak powiedział mecenas Piotr Schramm w „Pytaniu na Śniadanie“, każda osoba publiczna ma prawo do prywatności. A wy za kim jesteście w tej wojnie?

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Dywan i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 1

    1. Jacek pisze:

      śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą-ks.Jan Twardowski.Jak to bardzo pasuje do ani.że aż poraża.Jej śmierć ożywiła ją jeszcze bardziej wśród ludzi co ją kochali.Czuję to z autopslji jacek.olasek@op.pl

      Lubię(1)Nie lubię(1)

    Dodaj komentarz