ATENY – STAROŻYTNOŚĆ NADGRYZIONA KRYZYSEM

Partenon

Partenon, fot. Ewa Wojciechowska

Pierwszy raz odwiedziłem Ateny w 2007 roku. Miasto tętniło wtedy życiem, Grecy jedli je pełnymi garściami, zabawa w knajpach trwała od rana do … rana. Zadawałem sobie pytanie, kiedy oni pracują, skoro tyle czasu spędzają na piciu kawy, jedzeniu czy zabawie przez całe noce? Tamta podróż była na poły służbowa, grecki zespół międzynarodowej korporacji, w której pracowałem, kolejny raz nie wywiązywał się ani z nakładanych na nich planów, ani nawet z tych samodzielnie tworzonych. Mieliśmy zatem bliżej przyjrzeć się, jak to naprawić, oraz co jest do zrobienia i kiedy i z kim można to zrobić. Cóż, nasi koledzy też poddawali się temu l’art de vivre z rozbrajającym urokiem i nie pomogło to rozwiązaniu problemów w sprzedaży opon. Pomogło mi doświadczyć Aten, poczuć ich tętno i smak, również smak pomarańczy zrywanych nad ranem w drodze do hotelu z drzewek rosnących na chodnikach, nie nadających się kompletnie do jedzenia. Za dnia podejście Greków do obsługi było irytujące i prowadziło do przekonania, że nic tam nie da się załatwić, a przy każdej płatności trzeba zachować szczególną ostrożność, bo jako turyści jesteśmy narażeni na kant i astronomiczną cenę. Po takim właśnie kancie zjadłem, chyba cały czas, najdroższą kolację w życiu, zważywszy że była w prostej tawernie.  Cóż taksówkarz zapytany o dobre rybne miejsce zawiózł nas do knajpy kuzyna, szwagra, teścia, zięcia, kumpla, siostry, męża…, gdzie lista potraw spoza menu nie miała końca, nie miała też cen, te poznałem na rachunku, oj bolało i do dziś boli, a smak dań był super. Ale gdy tylko zachodziło słońce, poznawałem drugą twarz owego podejścia do życia, Grecy byli serdeczni i zdecydowani na dobrą zabawę a podział na turystów do kantowania i swoich znikał z ostatnimi promieniami słońca, a drinki taniały.

Ateny AD 2014 są miastem od 2009 pogrążonym w kryzysie, ten jak nic innego starł z ust mieszkańców wszechobecny uśmiech, kawiarnie nie świecą wprawdzie pustkami, ale bez problemu można znaleźć miejsce w każdej z nich. Nocne Ateny też stały się chyba pozbawione życia. Tym razem nie miałem okazji smakować ateńskich nocy tak wnikliwie, (o pomarańczach pamiętałem), bo powodem wizyty w Grecji był pierwszy w życiu maraton, który skutecznie niweluje nocne życie. Na szczęście, poza najtrudniejszą trasą maratonu na świecie, jest wiele niezmienionych przez kryzys, powodów do wizyty w stolicy Grecji. Antyczne ślady są widoczne w centrum Aten niemal na każdym kroku, a to fragmenty Akweduktu Hadriana, a to łuk jego imienia. Lista antycznych zabytków jest długa i imponująca. Za względu na sportowy charakter tej wizyty, dla mnie szczególnie ważne były dwa miejsca: Olimpejon – Świątynia Zeusa Olimpijskiego, którego budowa rozpoczęła się w VI p.n.e. a do dziś pozostało 15 kolumn, jednak nie wymaga wielkiej wyobraźni dostrzeżenie trwających pomiędzy nimi sporów greckich filozofów.

Olimpejon – Świątynia Zeusa Olimpijskiego

Olimpejon – Świątynia Zeusa Olimpijskiego w tle stadion Panateński fot. Ewa Wojciechowska

Olimpejon – Świątynia Zeusa Olimpijskiego

Olimpejon – Świątynia Zeusa Olimpijskiego, fot. autor

Widok na Akropol z Olimpejonu.

Widok na Akropol z Olimpejonu, fot. Ewa Wojciechowska

Drugie miejsce to stadion, na którym rozegrano pierwsze nowożytne igrzyska, a ja ukończyłem mój pierwszy maraton, Stadion Panateński. Zbudowany został w latach 330-329 p.n.e. przez Lykurgosa na wielkie igrzyska Panateńskie, wtedy to długość bieżni stadionu wyznaczała dystans biegów. Co wyjątkowe, stadion został wykonany w całości z marmuru.

Stadion Panateński podczas igrzysk w 1896

Stadion Panateński podczas igrzysk w 1896, Photo credit: A. Meyer, photographer to the Court of Berlin / Foter / Public domain

Stadion Panateński 2014

Stadion Panateński 2014, fot. autor

Bez względu na cel wizyty, miejscem obowiązkowych odwiedzin jest Akropol ateński, w którego skład wchodzi szereg antycznych budowli rozsianych po całym wzgórzu. Informacje o poszczególnych budowlach znajdziecie w każdym przewodniku, ale tak naprawdę najważniejsze jest wejście na wzgórze. Oczywiście można wjechać samochodem lub autobusem, można też podjechać dość blisko metrem. Ale największą niespodziankę i urok Aten zobaczycie, jeśli zdecydujecie się na wejście pieszo, rozpoczynając wspinaczkę na 157 m n.p.m. od Łuku Hadriana, klucząc początkowo pomiędzy restauracjami, a później wąską dróżką między małymi prywatnymi domkami, w towarzystwie dziesiątek kotów. Dróżka co jakiś czas opatrzona jest wskazówkami którędy dojdziecie do Akropolu, ale czujność jest dalece wskazana, by w tym labiryncie nie zabłądzić. Z każdym stopniem Ateny będą odkrywały przed zwiedzającymi swoją panoramę pokazując jak są wielkie, by na końcu pokazać jak wielka jest ich historia. Historia, która trwa na przekór wojnom i kryzysom, która daje Grekom siłę, by podnosić się po każdym potknięciu, które dzieje, czy niefortunne decyzje im gotują. Dwa dni po „wspinaczce” na Akropol dla mnie Ateny były finałem upadków i uniesień na trasie antycznego maratonu z Maratonu do Aten, ale to temat na osobny tekst…

Miasto ma dobrze rozwiniętą sieć komunikacji miejskiej już od lotniska. Również taksówki są w przystępnych cenach, o ile dopilnujecie aby licznik był włączony. Ze względu na dodatkowe opłaty, wyjątek stanowi podróż na lotnisko, tę zdecydowanie korzystniej, również szybciej lepiej odbyć metrem. Korzystając z popularnych serwisów internetowych bez problemu znajdziecie też hotel czy restaurację na waszą kieszeń. Ze względu na temperaturę, ale również liczbę turystów, najlepszym okresem na przedłużony weekend w Atenach jest wiosna i jesień.

Łuk Hadriana

Łuk Hadriana, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. Ewa Wojciechowska

W drodze na Akropol

W drodze na Akropol, fot. autor

Koty Akropolu, fot. Ewa Wojciechowska

Koty Akropolu, fot. Ewa Wojciechowska

Widok z Akropolu na Wzgórze Lykabettus

Widok z Akropolu na Wzgórze Lykabettus, fot. Ewa Wojciechowska

Widok z Akropolu na Ateny

Widok z Akropolu na Ateny, fot. Ewa Wojciechowska

Widok z Akropolu na Ateny, fot. Ewa Wojciechowska

Widok z Akropolu na Ateny, fot. Ewa Wojciechowska

Ateny, fot. Ewa Wojciechowska

Ateny, fot. Ewa Wojciechowska

Kościół Panagia Kapnikarea, fot. Ewa Wojciechowska

Kościół Panagia Kapnikarea, fot. Ewa Wojciechowska

Neobizantyjska katedra pod wezwaniem Świętej Trójcy w Pireusie

Neobizantyjska katedra pod wezwaniem Świętej Trójcy w Pireusie

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz