PORTO – ZAPOMNIANE MIASTO

por

Nie była ta podróż pierwszą moją wizytą w Portugalii. Była natomiast pierwszą na północy w Porto. Zawiodłam się mocno myśląc, że jestem już zaszczepiona na portugalskie wdzięki i że opuszczone domy nie będą już robić na mnie wrażenia, że nie skulę się z bólu widząc kolejny rozpadający się pałac, że odłamany kafelek nie zaboli jakby był kawałkiem strupa na mojej ranie.

TEKST I ZDJĘCIA: KAROLINA BAZYDŁO, LA PALMA

W pierwszych dniach pobytu opanowało mnie znane już uczucie zachwytu połączone z niedowierzaniem. Potem pojawiła się złość na to, jak można było dopuścić do takiego stanu i wielkie rozżalenie, a potem już godzinami tylko chodziłam fotografując kawałek po kawałku to miasto, chcąc chociażby w pamięci mojego komputera zachować obraz Porto dosłownie sypiącego się kawałek po kawałku.

aa2

Bogactwo przeszłości na każdym kroku kontrastuje tu z zaniedbaniem ostatnich dziesięcioleci. Wielka potęga morska –jaką była Portugalia, wielkie kolonialne imperium jest w tym momencie krajem opuszczonym i zaniedbanym. Jest miejscem dziwnie  cichym i pustym, gdzie rano w kawiarni w centrum miasta można spotkać tylko staruszków powoli maczających suchy chleb w kawie i ani rano ani po południu nie doczekamy się radosnego gwaru dzieci czy młodych ludzi pędzących do pracy czy z pracy. W każdej dzielnicy zaskoczą nas setki domów o zamurowanych oknach i zatrzaśniętych drzwiach. Nikt nie próbuje ich sprzedać ani wynająć–nie czekają na niczyj powrót, zostawione same sobie, nikt nie wie na jak długo. Nie wiadomo też jakie skarby skrywają w środku, choć ci którzy je zostawili mogą już nigdy się nie pojawić.  Surrealistycznie puste otwory okien straszą po nocy, w ciągu dnia raz po raz prowokując pytanie co się stało z właścicielami kamienic, pałaców, willi –czy wrócą do kraju wykończonego kryzysem gospodarczym i oszczędnościową polityką rządu.

W tym całym przygnębiającym obrazie całości co chwilę przebłyskują jednak cuda z przeszłości i to  nie tylko na witrynach sklepów ze starociami bo vintage z lat 30, 60 , 70 zauważalny jest po prostu na każdym rogu, a sobotni targ wszystkich miłośników piękna z dawnych epok wprawi w nieukrywany zachwyt.

c1

To tu właśnie odnaleźć można tysiące ciekawostek i prawdziwe unikaty, których tutaj nikt nie kolekcjonuje, nikt nie szanuje –przedmioty z przeszłości, które trzeba sprzedać aby przetrwać teraźniejszość.

Pessoa pisze w jednym ze swoich wierszy:

Czy nie ma żadnego zmęczenia
W rzeczach,
Wszystkich rzeczach,
Jak zmęczenie nóg lub ramienia?

Jest, jest to zmęczenie i to dobrze widoczne. Przedmioty jak ich właściciele są zakurzone, zardzewiałe, zniszczone, choć zachowują swoje piękno. W stosach rzeczy odnajdziemy lalki, którymi od lat nikt się nie bawił w kraju o znikomym przyroście naturalnym, lustra w których już nie przejrzy się żadna Portugalka, wiedząc że bieda zostawiła ślady na jej twarzy, resztki kompletów talerzy po rodzinach rozdzielonych przez emigracje, stare kafle, setki zegarków, okularów, książki, mapy, obrazy. Śmieci wymieszane z prawdziwymi skarbami, które w każdy sobotni ranek zapełniają prowizorycznie sklecione stragany wzdłuż ulic na brzegach Duero. Kusi mnie miedziana balia wypełniona butelkami po coca coli z lat 60., kryształowe lampy, płyty z lat 80., buty narciarskie z początku wieku. Setki stoisk na których za małe pieniądze sprzedaje się historie tego niegdyś wielkiego kraju. Przedmioty vintage, które jeszcze w takich ilościach zalegają w domach, bo nie zostały zastąpione wynalazkami nowoczesności. Nie starczyło najprawdopodobniej na nie pieniędzy i tak po dziś dzień możemy cofnąć się w czasie patrząc na  szyldy, wystawy, wnętrza i przy odrobinie szczęścia jakiś niepowtarzalny kawałek Portugalii zabrać ze sobą do domu.

1 porto port c44 AA31m4 AA20c4 0020c16 C30 aa1 c002 AA15 c4o c7 a9 c10

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz