PROSIĘ, PIWO, PIEROGI – WIGILIA NA DOMINIKANIE

phot

Przede wszystkim, należy zacząć od tego, że Boże Narodzenie na Dominikanie nie zaczyna się, jak obecnie w Europie zaraz po Wszystkich Świętych, gdyż tutaj nie obchodzi się Wszystkich Świętych, a przynajmniej nie w sklepach. Dlatego w zasadzie kiedy centra handlowe zakończą letnie wyprzedaże i wyprawki do szkoły (książki, zeszyty, mundurki etc), czyli gdzieś w październiku, natychmiast zaczyna się Boże Narodzenie: choinki wyrastają jak grzyby po deszczu, główne alejki okupują jaskrawe i brokatowe bombki, restauracje zaczynają migotać światełkami. W listopadzie bożonarodzeniowe przeboje grane są już na całego.

W pierwszym roku mojego pobytu wywołało to zaskoczenie i, nie powiem, opór. Co za wariactwo?!? Na pewno nie będę kupować bombek w październiku, ani też w listopadzie. Poczekałam więc do grudnia i niestety… o mały włos w ogóle nie miałabym choinki. W sklepach zostały jakieś nędzne resztki, co z tego że na przecenie. Poradziliśmy sobie metodą domową – dzieci otworzyły produkcję łańcuchów z papieru kolorowego, a babcia koszyczków na pudełkach od zapałek.

Dekoracje przed domami są imponujące, Dominikańczycy jak zwykle lubią się pokazać. Światełkami opleciona jest prawie każda palma (każdy ma taką „choinkę”, na jaką pozwala mu klimat), obok wejścia pojawia się dmuchany Mikołaj w saniach ciągnionych przez renifery. Brakuje tylko… śniegu. Choć w zeszłym roku poradzono sobie i z tym, w pawilonie sportu w stolicy, Santo Domingo, zrobiono sztuczną zimę: nawieziono sztucznego śniegu i wyziębiono wnętrze. Można było lepić bałwany, rzucać się śnieżkami itp. Tę atrakcję obejrzała raczej bogatsza część społeczeństwa, ze względu na wysokie ceny biletów oraz posiadanie stosownego ubioru. Biedniejsi Dominikańczycy, którzy nigdy nie opuścili wyspy, po prostu nie mają ciepłych kurtek, bo i po co. Temperatura na Dominikanie raczej nigdy nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza.

photo1

Fot. arch.pryw.

photo

Fot. arch.pryw.

Fot. arch.pryw.

Ogromnie ważną częścią Świąt, jak w każdym kraju, jest jedzenie. Główny bożonarodzeniowy posiłek, tak jak i w Polsce, to Wigilia, czyli Nochebuena (w dosłownym tłumaczeniu Dobra noc). Wtedy to cała rodzina spotyka się na wspólnej kolacji. W odróżnieniu od nas, zwykle organizuje się szwedzki stół, czyli każdy sam sobie nakłada na talerz to, na co ma ochotę, a potem przysiada tam, gdzie jest miejsce. Wynika to z tego, że rodziny są bardzo liczne, trudno więc pomieścić przy stole od trzydziestu osób wzwyż. Mówię o najbliższej rodzinie. Dominikańczycy nadal mają dużo dzieci, i to niezależnie od statusu majątkowego. Troje to w zasadzie minimum, a starsze pokolenie ma zwykle od pięciu do dziesięciu osób rodzeństwa! Należy więc sobie wyobrazić tych wszystkich kuzynów…

ph

Fot. arch.pryw.

pho22

Fot. arch.pryw.

Główną potrawą wigilijną jest … pieczone prosię. Do tego podsmażane ziemniaki, arroz blanco y habichuela czyli biały ryż na sypko, do tego fasolka, albo arroz moro (ryż z czarną fasolką lub soczewicą) tostones czyli smażone krążki szczególnej odmiany banana, jeszcze zielonego, insalata rusa czyli sałatka „rosyjska”, po prostu nasza sałatka jarzynowa (kogo mogę, uświadamiam, że nie jest rosyjska, a polska, a przynajmniej nie tylko rosyjska!), zielona sałata. Pojawiają się też pasteles en hoja, zawijane ciasto z głównie mięsnym nadzieniem, gotowane w liściach bananowca. Nie może zabraknąć empanadas – w kształcie podobnych do pierogów, tyle że smażonych. Nadzienie to mielone mięso, rozdrobniony kurczak, albo na słodko, różnego rodzaju dżemy. Na deser głównie flan de leche czyli rodzaj pudingu z karmelem, arroz con leche czyli ryż na słodko z mlekiem i rodzynkami.

Fot. arch.pryw.

Fot. arch.pryw.

Fot. arch.pryw.

Fot. arch.pryw.

Po kolacji wypada przejść się na spacer, najlepiej na Malecon, aleję nad morzem. Jest to rodzaj pokazu mody, każdy zakłada co ma najlepszego, najnowszego. Tańce i picie często trwają do późna. Pierwszy dzień świąt to kontynuacja konsumpcji alkoholu – typowy sposób spędzania dnia wolnego od pracy.

Przy okazji świąt na Dominikanie, warto wspomnieć o różnych zwyczajach pochodzących z innych krajów latynoamerykańskich, gdyż jak to na wyspie, towarzystwo jest dość międzynarodowe. Koleżanki z Kolumbii zaszczepiły tu tzw. novena. Spotykamy się przez dziewięć kolejnych dni, aż do 23 grudnia, kolejno w domach uczestniczek. Przychodzą całe rodziny, dzieci przynoszą instrumenty muzyczne. Odbywa się wspólna modlitwa i śpiewanie villancicos czyli kolęd. Aby uczestniczyć, nie trzeba wcale być katolikiem, wystarczy chęć wspólnej modlitwy, kolędowania i budowania atmosfery świątecznej nie tylko przez jedzenie i picie ;)

Fot. arch.pryw.

 

TEKST I ZDJĘCIA: JOANNA GŁADYSEK, DOMINIKANA

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz