STAMBUŁ – MOJE ŻYCIE, MOJA MIŁOŚĆ

blekitny meczet1

 

Moja przygoda z Turcją zaczęła się w … Korei, w mieście Daejon w październiku 2002 roku.  W mieście, w którym w czerwcu tego samego roku Polska Reprezentacja Piłki nożnej rozegrała mecz z USA podczas Mistrzostw Świata. W Korei spędziłam 10 dni, w pracy, przygotowując materiał z World Cyber Games – Światowych Igrzysk Cybernetycznych. Było nas tam sporo i z każdego zakątka świata. „Moją Turcję” spotkałam ósmego dnia, w barze o nazwie Bedrock. Totalny przypadek…Wszyscy się tam bawili przez cały pobyt, tylko nie my. Ale właśnie tego dnia zostaliśmy zmuszeni do wyjścia z naszych hotelowych pokoi i odwiedzenia koreańskiego miejsca rozrywki. Podszedł do naszego stolika. Przedstawił się, zamieniliśmy kilka słów i wymieniliśmy się wizytówkami. Normalne zapoznanie, nic szczególnego. Dwa dni później każdy wracał do swojej rzeczywistości.

Dwa lata później „moja Turcja”, która ma na imię Cagatay (czyt. Czataj) została moim mężem, a Stambuł moim miastem. Moim życiem. Już 9 lat.

Kocham, lubię, szanuję.

Kto raz odwiedził Stambuł, zawsze tutaj powraca. Stambuł oszałamia, porywa i rozkochuje w sobie. Ale trzeba uważać, bo jak to w miłości bywa, od zakochania do nienawiści jeden krok. To ogromne, położone na dwóch kontynentach, liczące ponad 13 milionów ludzi, malownicze miasto, może też przerazić, zmęczyć i zniechęcić. Ważne, żeby uszanować je takim jakim jest, …bo zmienić się go nie da. Oj nie!

Zakochałam się w Stambule od pierwszej wizyty, w maju 2003 roku. Kolory: błękit, zieleń, czerwień. Te najczęściej uderzają w oczy. Błękit Bosforu, zieleń przyrody oraz czerwień tureckich flag. Potem muzyka, çay (turecka herbata) i zapach kawy po turecku.  Herbatę pije się wszędzie. W domu, w dużych restauracjach, małych bufetach, w kolejce do Dolmusa (żółte samochody komunikacji miejskiej) i na statkach. Wszędzie słychać stukot malutkiej łyżeczki mieszającej kostki cukru. Parzenie kawy po turecku to wyższa szkoła jazdy. Pije się ją na 3 sposoby: słodko, gorzko i półsłodko. Każdą zaparza się osobno.  Jeszcze tego nie próbowałam, bo nie pijam kawy, ale jak się nauczę przyrządzać kawę po turecku, na pewno o tym napiszę. O parzeniu herbaty też. Nie zabraknie też w moich korespondencjach opowieści o znakomitej i bogatej kuchni tureckiej: kebabach, meze ( przystawkach), lahmaçunach, çiğköfte…Końca nie ma.

Stambuł to historia, architektura i religia. Wiele pięknych miejsc Europy i Azji. Haga Sophia, Błękitny Meczet, Pałac Topkapi. Muzea, meczety, kościoły, synagogi i wiele interesujących, atrakcyjnych miejsc. Wszystko w jednym mieście. W 31 dzielnicach. 1538,77 km². Stambuł jest ogromny, czasami męczący. Wielogodzinne korki, tłok ludzi, niekończący się hałas. Podróż ze Stambułu do Warszawy trwa 2,5 godziny i tyle samo czasami trwa moja podróż z mieszkania na lotnisko…

Mieszkam tutaj ponad 9 lat i nadal mam wrażenie, że niewiele wiem o Stambule, że go nie znam. Myślę, że nikt jeszcze dokładnie go nie odkrył. Jedno wiem, że pomimo 9 lat, nadal przekraczając most łączący Europę z Azją, widok tego miasta, z prawej jak i lewej strony zapiera mi dech w piersiach, tak samo jak pierwszego dnia gdy się z Nim poznałam. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać moją miłość do Stambułu także i Tobie.

 

most

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

most (2)

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

DSC_0019

Fot. Magdalena Wojcieszak-Copuroglu

 

DSC_0017

 

TEKST I ZDJĘCIA: Magdalena Wojcieszak-Copuroglu, Stambuł

Od ponad 9 lat mieszkanka Stambułu. Zakochana w mężu, córce i synu. Z wykształcenia dziennikarka. Z zawodu korespondentka i producentka. Z zamiłowania instruktorka Baby Signs i fanka macierzyństwa. Lubi dobrą kuchnie, modę i gadżety. Prowadzi blog Fusion Passion i specjalnie dla nas po raz pierwszy spróbowała kawy po turecku!

DSC_0029

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 1

    1. Mari pisze:

      Witam serdecznie.

      ....myslę, że do słowa
      " serdecznie " mogę z całą odpowiedzialnością dodać ....bardzo serdecznie " :)
      Jest mi niezmiernie miło ,że trafiłam na Twoja stronę. Dziekuję za informacje , ktore mogłam przeczytać tutaj ..... w końcu znalazlam miłe informacje o Turcji - Stambule , napisane naturalnie od siebie, szczere i prawdziwie :)
      Na Twoją stronę trafiłam oczywiscie ... przypadkowo :)... choć wiem , że takowych nie ma ...
      Szukam informacji na temat Swiąt Bożego Narodzenia ochodzonych w Turcji ....to moje pierwsze kroki...
      Jestem Polką , mieszkam w Norwegii lecz zaczęłam interesować się Turcją z powodów Tobie znanych .... Twych początków .... przed laty :)
      Ponieważ zainteresowała mnie Twój artykół, styl - emocja , język - pzekazanie siebie wnętrzem oraz przeakaz informacji z uczuciem :) , czuje sie w obowiązku by przekazać Tobie krótką informacje o sobie i robię to z wielką przyjemnością w całym słowa tego znaczeniu ...
      Z zawodu jestem terapeutką , pomagam ludziom starając się pokazac uroki świata i życia oraz możliwości pójścia własną drogą za głosem własnego "Ja" , siebie , własnej duszy i oczywiście niepodważalnie za głosem ....Serca :)..... pokonując złe doswiadczenia, które czychają w małych zakamarkach :)
      Pomagam głownie charytatywnie i to mója główna dewiza :) i radość . Mam nadzieję, że doczekam miłego momentu wyłącznie takiej pracy.....

      Bardzo mi miło ,że mogłam Cię poznać i spędzić chwile pisząc pare słów.

      Pozostaje z szacunkiem.
      Marii Kupczak

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz