ULTRAMARATON TRANSVULCANIA 2015

despues60

Kiedy piszę ten tekst, do ultramaratonu  Transvulcania  zostały dokładnie 24 dni 10 godzin i 19 sekund. Jak wielu odliczam dni i  minuty brakujące do 9 maja, kiedy La Palma stanie w sportowej gotowości i kiedy ten dzień dla 1800 biegaczy, zacznie się o świcie wraz z wystrzałem startowym zagłuszanym tylko biciem serca i falami oceanu rozbijającymi się o postrzępione brzegi El Faro. Już teraz pod oknem co chwila przebiegają trenujący przed tym wydarzeniem atleci, a w barach i na ulicy obowiązuje coraz częściej strój sportowy-koniecznie uwzględniający najnowsze modele Salomona na nogach.

Transvulcania od 2009 roku to najważniejsze wydarzenie sportowe na wyspie i jeden z najcięższych maratonów górskich w Hiszpanii, na środek Atlantyku sprowadzający ze świata absolutną śmietankę biegaczy- co roku również, coraz liczniejszą ekipę z Polski.

tt300

FOT. Karolina Bazydło

Wulkaniczne szlaki jednej z najbardziej stromych wysp już od początku maja zapełniają się  najlepszymi maratończykami, dla których przebiegnięcie 73 km szlaku, przy różnicy poziomów sięgającej 8525 m to stosunkowo niewielki wysiłek. Tych niestety jest zaledwie kilkunastu, natomiast dla innych uczestników to ogromne wyzwanie fizyczne i mentalne, walka z trasą – piękną, ale morderczą, walka z temperaturami, wiatrem, a w końcu z samym sobą, żeby tylko dobiec i zasłużyć sobie na pomarańczową koszulkę – która przez kolejne miesiące będzie przypominała o wygranej, budziła podziw i respekt w oczach wszystkich przechodniów. I nieważny jest czas, najlepszy dotychczas to  6 godzin, 55minut, 41 sekund, ale sam fakt przekroczenia mety, przy której stoją wierni kibice tego biegu, czyli właściwie wszyscy mieszkańcy wyspy.

Każdy z nich uczestniczy w Transvulcanii na swój sposób. Ogromna grupa miejscowych biegaczy narzuca rytm, znając każdy kilometr szlaku, każdy kamień po drodze. Ci, którzy wolą obserwować, na każdym prawie odcinku trasy , okrzykami, brawami wspomagają uczestników, polewają ich wodą i dodają otuchy na najbardziej stromych podejściach. Inni czekają na placu w centrum Los Llanos wiwatując na cześć pierwszych i ostatnich, którzy po 12 godzinach nadludzkim wysiłkiem docierają do końca. Wolontariusze opatrują rany, podnoszą na duchu i transportują na noszach wykończonych, choć szczęśliwych zdobywców mety i tych, którzy zostali po drodze, gdzieś na zboczu krateru, na graniach Kaldery de Taburiente pokonani przez ból, upał, stromizny i prawie pionowe wielokilometrowe zejścia.

Każde dziecko na wyspie zna imiona zawodników, tych najlepszych, którzy jak prawdziwi bohaterowie rozdają autografy i innych, których historie śledzi się przez cały rok, kibicując im z daleka, pamiętając ich wygrane i porażki w innych biegach i życiowe zakręty, dzięki którym mają lepszy lub gorszy czas.

A ci, którzy nie biegają, przez samo swoje uczestnictwo chociażby na moment czują się  częścią tej elitarnej ekipy, która rozsławia imię wyspy na sportowej mapie świata i gdzie jakoś trochę lżej się chodzi, niemalże fruwając w okolicach 9 maja. Nie możemy się już doczekać tego wyjątkowego dla La Palmy dnia.

TEKST I ZDJĘCIA: KAROLINA BAZYDŁO, LA PALMA

tr630 tr631 trangg transd tt555 tttt5tr390tr488tr32

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz