ZA GÓRAMI, ZA LASAMI

1. Bastei_źródło_Wikipedia

Dzień 1 – Bastei, Schwedenlöcher

O Saksońskiej Szwajcarii dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Okazało się, że to tylko 2,5 godziny samochodem od Berlina, parędziesiąt kilometrów przed Dreznem. Moją bazą wypadową był uroczy hotelik w mieście Neustadt, które jest blisko wszystkich turystycznych atrakcji. Na pierwszy ogień poszedł najsłynniejszy chyba punkt widokowy w okolicy – most Bastei. Ten malowniczy teren położony w sercu parku narodowego, nad rzeką Elbą jest odwiedzany przez turystów od ponad 200 lat. Najpierw skały łączył drewniany most. Jego kamienny zamiennik powstał w 1851 roku. I muszę przyznać, że rozciągające się dookoła widoki są jednymi z najpiękniejszych, jakie widziałam w życiu. Ze wzniesienia udałam się do leżącej u jego stóp wioski, po drodze spotykając w środku lasu śpiewaka wykonującego średniowieczne, niemieckie pieśni, co było bardzo abstrakcyjnym, filmowym przeżyciem. W wiosce, w uroczej knajpce z własnym stawem pełnym Forelle, czyli pstrągów, zjadłam super smaczny lokalny frykas: kanapkę z ogórkiem i śledziem. Potem, niestety, trzeba było wdrapać się z powrotem na szczyt. Ponad 100 drewnianych i kamiennych stopni otoczonych stromymi górami o nazwie Schwedenlöcher rekompensowało wysiłek obłędnymi widokami.

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

 

Dzień 2 – Schrammsteinaussicht, Bad Schandau

 Platforma widokowa w paśmie gór Schrammsteine znajduje się na wysokości 417 metrów ponad poziomem morza. Nie jest wcale łatwo się tam dostać. Długa i męcząca droga w górę okazuje się bułką z masłem, gdy dociera się do najwęższego miejsca na szczycie, gdy nagle trzeba zacząć wspinać się po ustawionych pod kątem 90 stopni metalowych drabinach. A jednak adrenalina okazuje się kusić, bo szlak przemierzają prawdziwe stada turystów w każdym wieku. W końcu po godzinie wędrówki w górę docieram na sam szczyt i widok faktycznie zapiera dech w piersiach. Do tego stopnia, że mimo iż nie mam lęku wysokości, boję się podejść na skraj wzniesienia, które zabezpieczone jest tylko lichą balustradą. Zejście jest także sporym wyzwaniem. Po tej wyprawie nie mogę się zdecydować czy gorzej jest wspinać się coraz wyżej pomiędzy stromymi skałami czy schodzić tyłem w dół po metalowej drabince zamocowanej nad urwiskiem. Po tych emocjach wybieram się więc do malowniczego miasteczka Bad Schandau, gdzie Tarantino nakręcił większą część „Bękartów wojny”. Nie dziwię się, że to miasto inspiruje artystów. Oglądam je… z odkrytego, podgrzewanego basenu w jednym z okolicznych spa o kuszącej nazwie Toskana. Przede mną rozciągają się góry i chyba najbardziej fascynująca część krajobrazu – wielka, metalowa winda, która łączy miasteczko z górami. Ta niezwykła konstrukcja zbudowana w 1904 roku też pojawiła się w filmie, tym razem „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona.

FOT. Wikipedia

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. mat.pras.

FOT. mat.pras.

 

Dzień 3 – Winda w Bad Schandau, Festung Königstein

Do Bad Schandau wracam ostatniego dnia wycieczki, muszę wjechać na górę windą, której widok absolutnie mnie zahipnotyzował. Tak jak podejrzewałam – znów dostaję dawkę niezapomnianych widoków. Na szczycie można też poobserwować… rysie. Ostatnim punktem na moim planie jest Festung Königstein, jedna z największych twierdz obronnych w Europie położona w górach. Tam na szczęście nie trzeba się wspinać, czego trochę się na początku obawiałam. Średniowieczny zamek rozciąga się na 9,5 hektarach terenu i składa z ponad 50 budynków. By obejść go dookoła, trzeba wybrać się na prawie godzinny spacer. Oczywiście forteca góruje nad okolicami i znów mogę podziwiać z góry Elbę i okoliczne wzniesienia. Ten widok zapamiętam na długo i był to z pewnością świetny sposób na zakończenie bardzo udanego weekendu.

FOT. mat.pras.

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

FOT. Volker Körkemeier

 

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miejsca i smaki i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 1

    1. Magdalena pisze:

      Pięknie!!! :-) Muszę się tam wybrać :)

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz