ALEKSANDER ŻABCZYŃSKI – PIERWSZY AMANT POLSKIEGO KINA

zaba

Bożyszcze kobiet, grał, śpiewał, tańczył i uwodził. Sam też ulegał wdziękom wielu pięknych kobiet, ale przysięgę małżeńską złożył tylko jednej… Gdyby nie wojna, jego kariera filmowa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej…

TEKST: OLGA GAERTNER – autorka książki o Aleksandrze Żabczyńskim „Pierwszy amant II RP”

Dwudziestolecie międzywojenne obfitowało w niezwykle zdolnych i doświadczonych aktorów, zarówno w scenkach rewiowych i kabaretach, ale również w filmie i w teatrze. Kinematografia zaczęła mieć znaczenie komercyjne już w 1930 roku, po zaprezentowaniu w Polsce pierwszego filmu dźwiękowego. Wiele karier zostało wtedy ostatecznie złamanych – prawdziwy głos aktorów kolidował z estetyką dźwiękową obrazu, a kabaretowa dykcja niezbyt pasowała do fabuły. Liczył się produkt, który łatwo da się sprzedać.

Najbardziej pożądane przez producentów filmowych były gwiazdy, których nazwiska wręcz elektryzowały publiczność ze względu na szeroką gamę talentów – śpiew, taniec, wdzięk, mimika, poczucie humoru. Jednym z nich, był Aleksander Żabczyński, bożyszcze kobiet, z którego głosem kojarzymy dziś jedne z największych ówczesnych szlagierów: Całuję twoją dłoń, madame, Już nie zapomnisz mnie oraz m.in. Powróćmy jak za dawnych lat w duecie z Tolą Mankiewiczówną czy Nie kochać w taką noc to grzech w duecie z Lodą Niemirzanką.

Dla rodziców jedyny syn Bożydar, dla przyjaciół Darek, Al, Żaba. Dla założycieli  pierwszego w Polsce teatru – laboratorium Reduta – jeden z najzdolniejszych wychowanków. Dla rzeszy wiernych wielbicielek największy amant polskiego kina lat trzydziestych XX wieku. Dla ojczyzny – jej obrońca w kampanii wrześniowej i żołnierz szeregów armii gen. Władysława Andersa – jeden z bohaterów bitwy pod Monte Casino. Dla powojennych adeptów szkół teatralnych – mistrz. Dla PRL-owskiej bezpieki figurant podejrzewany o kontakt z zachodnim wywiadem…

zabczynski_aleksander

Historia Aleksandra Żabczyńskiego i jego rodziny z powodzeniem mogłaby posłużyć jako fabuła wybitnego filmu historycznego. Póki co jednak, stanowi materiał monografii biograficznej pt. „Aleksander Żabczyński – pierwszy amant II RP”, której autorka po trzech latach badań, analiz i dociekań, prezentuje zawiłe losy tego wybitnego artysty.

Bożydar Aleksander Żabczyński, przychodząc na świat 24 lipca 1900 roku w Warszawie był jedynym synem pułkownika armii rosyjskiej pod zaborami, a później generała WP Aleksandra Daniela Żabczyńskiego oraz Zofii Florentyny z Ostrowskich. Aleksander miał jeszcze dwie siostry: starszą Zofię oraz młodszą Alinę.

Jedyny syn miał zostać, spełniając ojcowską wolę, żołnierzem. Jednak koszarowe życie nie pochłonęło wrażliwego młodzieńca, który wszak charakteryzował się nadprzeciętną sprawnością fizyczną, ale większego zaangażowania w wojskowe sprawy nie wykazywał. Aleksander Żabczyński postanowił zatem wypróbować swoich sił na cywilnych studiach prawniczych, ale i tutaj nie spełnił oczekiwań wykładowców. W czasie nauki złapał już bakcyla sztuki i postanowił (może trochę dla odmiany) zasmakować artyzmu w Warszawskiej Szkole Gry Sceniczno-Filmowej Niny Niovilli. W rezultacie ani Uniwersytetu ani szkoły aktorskiej nie ukończył. Prawo sobie odpuścił ze względu na ‘uwziętego’ nań profesora, natomiast uczelnię artystyczną z takiego powodu, iż pani Nina kazała mu gryźć kciuka aby wprawić się w nastrój rozpaczy bądź żalu, niezbędnych do odegrania konkretnej sceny.

W 1922 roku Aleksander Żabczyński zapisał się do kółka dramatycznego Reduty. W tym właśnie czasie miał też sposobność bezpośrednich spotkań z kierownikiem tejże instytucji – Leonem Schillerem – wielkim wirtuozem polskiej sceny dramatycznej dwudziestolecia międzywojennego. Jeszcze w pierwszym roku członkostwa w Reducie, Aleksander debiutował na scenie.  I choć aktor wspominał właśnie Judasza jako swój debiut, nawet dziś znawcy teatru spierają się w kwestii tego, czy aktor po raz pierwszy nie debiutował w Pastorałce Leona Schillera – wystąpił tam w dwóch niezbyt dużych rolach – Archanioła Gabriela i Chleburada. Za datę tegoż debiutu wymienia się Wigilię roku 1922. Krytyka nie zauważyła wtedy rodzącego się talentu scenicznego, jednak wszyscy ci, którzy uczestniczyli w przedstawieniu, dokładnie zapamiętali Aleksandra obok takich sław jak Stanisława Perzanowska, Dobiesław Damięcki, Mariusz Maszyński czy Jacek Woszczerowicz.

W Reducie Aleksander poznał Marię (Marynę) Zofię Zielenkiewicz – swoją przyszłą żonę, która od momentu ślubu w 1923 roku zaczęła używać oficjalnie nazwiska Żabczyńska. Osterwa bojąc się, aby gorące uczucie nie przeszkodziło dwojgu uzdolnionym adeptom w studiach, powierzył Marynie małą rólkę w sztuce Kiedrzyńskiego pod znamiennym tytułem Zabawa w miłość i wraz z częścią zespołu wysłał ją w objazd na prowincję. Przebiegłość Osterwy nie na wiele jednak się zdała, gdyż w każdym mieście, do którego przybywał teatr, czekał na Marynę list od zakochanego Darka. Aleksander i Maryna pobrali się 28 czerwca 1923 roku.

Od 1923 roku młody Aleksander należał już do Związku Artystów Scen Polskich (ZASP). Po dwóch latach spędzonych w Reducie, pracował w kilku warszawskich teatrach, m.in. w Teatrze Polskim i w Teatrze Narodowym. Wkrótce wraz z żoną Aleksander zatrudnił się w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Warszawie i tu potwierdził swoją nieprzeciętną przydatność jako aktor, gdyż udało mu się zaprezentować swoje umiejętności w ambitnych sztukach na bardzo ważnej scenie. „Słomkowy kapelusz”, „Skalmierzanki” czy „Podróż po Warszawie” to jedynie niektóre z tytułów spektakli, w których Aleksander został przychylnie oceniony przez recenzentów. Sam artysta nie stronił również od mniejszych scenek pod szyldami rewii czy kabaretów.

FOT. ze zb. Elżbiety i Andrzeja Wysińskich

To właśnie ten czas był dla Żabczyńskiego pasmem  zawodowych sukcesów. Twórcy ‘Morskiego Oka’ docenili jego umiejętności wokalne. Wypromowany na tejże scenie, w wersji polskiej, szlagier Całuję twoją dłoń, madame, kojarzony jest głównie z głosem Aleksandra Żabczyńskiego oraz Eugeniusza Bodo i Mieczysława Fogga.

Rozpoczęła się intensywna praca, ale w małżeństwie Żabczyńskich to Darek był niekwestionowaną gwiazdą, a Maria, zdawać by się mogło, pozostawała w cieniu męża, choć wszystkie niemal recenzje z jej występów były niezwykle sprzyjające i opiewające jej talent aktorski. Propozycje zaczęły napływać lawinowo, a Żabczyńscy przyjmowali niemal wszystkie. Jednak warunek Darka był jeden: Gram z żoną. Z reguły twórcy przedstawień akceptowali owe żądanie i para aktorska dość często razem pracowała na jednej scenie.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Żabczyńscy byli już artystami wielkiego formatu, na co wpływ miał jednocześnie fakt, iż na długo przed osiągnięciem sukcesów rewiowych, Darek debiutował już w filmie fabularnym jako tzw. ‘młodzież sceniczna wypożyczona’ z Teatru Polskiego. Działo się to jeszcze w 1926 roku w Czerwonym błaźnie w reżyserii Henryka Szaro. Propozycje dla młodego aktora posypały się natychmiast: Ziemia obiecana, Dzikuska, Janko muzykant i później już większe role u boku Zofii Batyckiej (Miss Polonia 1930) w Kobiecie, która się śmieje czy w Dziejach grzechu, gdzie obsada była niebywale doborowa: Dobiesław Damięcki, Józef Konrad, Kazimierz Junosza-Stępowski, Zbigniew Rakowiecki, Aleksander Zelwerowicz, Jadwiga Andrzejewska, Józef Węgrzyn.

W zasadzie od tego czasu kariera filmowa Żaby nabrała rozpędu. Późniejsze filmy z jego udziałem to już obowiązkowe pozycje w zbiorach każdego pasjonata polskiej kinematografii przedwojennej: Córka generała Pankratowa, Panienka z Poste Restante, Manewry miłosne, Tajemnica panny Brinx, Jadzia, Ada! To nie wypada, Będzie lepiej, Pani minister tańczy, Królowa przedmieścia, Kobiety nad przepaścią, Zapomniana melodia, Złota maska, Trzy serca i wreszcie Sportowiec mimo woli i Biały murzyn, które sam Aleksander obejrzał już po wojnie.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Splendor, sukces i dobrą passę przerwał wrzesień 1939 roku. Żabczyński został zmobilizowany już w sierpniu, zatem dobrze wiedział, co czeka go w najbliższych tygodniach. Wtedy już Maria spodziewała się ich dziecka i została w kraju, opiekując się też schorowaną matką. Aleksander wyruszył na wojnę. Jego oddział, podczas klęski kampanii wrześniowej ewakuuje się przez Węgry oraz Rumunię do Francji.

19 grudnia 1939 roku Żabczyńska urodziła martwą córeczkę. Dała jej na imię Marysia. Darek nie miał szans, aby uzyskać jakiekolwiek wieści od żony na temat tego, co się stało. Jako oficer Polskich Sił Zbrojnych Aleksander we Francji, przebywa aż do dnia niespodziewanej kapitulacji 22 czerwca 1940 roku. Stamtąd zostaje ewakuowany i walczy w Anglii. Od 1942 roku uczestniczył w czynnej służbie w szeregach armii gen. Andersa na Bliskim Wschodzie. W Iraku był adiutantem w 3 Karpackim Pułku Artylerii Przeciwlotniczej.

Na krótki czas zwerbowano wtedy także Aleksandra do teatru polowego, gdzie zagrał Papkina. Lepiej jednak czuł się w mundurze i w służbie wojskowej niż na deskach scenicznych. Po kolejnych przenosinach obozu z Iraku do Palestyny, a stamtąd do Egiptu, już w randze kapitana ląduje wraz z I Korpusem w Taranto we Włoszech i uczestniczy w szturmie na Monte Cassino jako kapitan II Korpusu Armii gen. Andersa. Za udział w kampanii włoskiej Aleksander został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Aleksander Żabczyński

Po kapitulacji Niemiec, zaciągnął się w kadry Polskiego Czerwonego Krzyża w Salzburgu, skąd starał się przedostać do Szkocji. Wiedział, iż tam właśnie odbywa się demobilizacja polskich oddziałów. Dręczyła go tęsknota do kraju, do Marii, do umiłowanej Warszawy, którą opuścił sześć lat wcześniej. Ze względów politycznych, nie chciał jednak wracać, Maria z kolei nie dała się namówić na wyjazd z Polski, ponieważ nadal pod jej opieka znajdowała się schorowana matka. Aleksander dał za wygraną.

Wiadomym było, iż po powrocie do Polski niemalże od razu będzie chciał wkroczyć w środowisko artystyczne, z którego tak brutalnie wyrwała go wojna. Realia nowego ludowego tworu państwowego okazały się jednak inne, a zmiany, jakie zaszły w tej sferze, ogarnęły już całe jedno pokolenie.

Żabczyński, jako pan w średnim wieku mógł liczyć jedynie na łaskę i niełaskę młodych, ambitnych, którzy chcieli wprowadzić nowe standardy w konserwatywny świat kinematografii, posiadającej jeszcze widoczne naleciałości międzywojennej sztuki. Dodatkowo był bardzo intensywnie inwigilowany przez bezpiekę. Jego każdy ruch był skrzętnie notowany przez agentów. Do UB spływały donosy na temat tego co robi, z kim się spotyka…

FOT. ze zb. Jerzego Stadnickiego

Do pracy zawodowej powrócił wreszcie jako aktor Teatru Polskiego. Dla władz był reliktem minionego ustroju, dla młodych – mistrzem. Grał w wielu sztukach m.in. Wiele hałasu o nic, Historia dwóch serc, Juliusz i Ethe, Achilles i Panny, Pociąg pancerny. Bardzo często nagrywał dla Teatru Polskiego Radia. Między innymi brał udział w wielkim słuchowisku „Ryszard III” Szekspira w adaptacji i reżyserii Janusza Warneckiego i z nim w roli tytułowej.

A. Żabczyński, ze zb. Katarzyny Brzyskiej

Do aktorstwa filmowego Aleksander nie powrócił nigdy. Z niemałym dystansem też odnosił się do swej pracy w tej dziedzinie z okresu przedwojennego. W 1957 roku zagrał w sztuce w reż. Adama Hanuszkiewicza Pt. „Abelard i Heloiza”, ale była to jego jedyna ‘przygoda’ ze szklanym ekranem. Zapewne byłoby ich więcej, gdyby Aleksander tak szybko nie odszedł.

Był upalny maj 1958 roku. Aleksander Żabczyński czynił właśnie wiosenne porządki na swoim malutkim, wynajmowanym ogródku działkowym w miejscu, gdzie dziś znajduje się Rondo Jazdy Polskiej. Uwielbiał ten swój maleńki azyl. Zawsze nabierał tam energii do pracy i często zapraszał do siebie także znajomych, którym pokazywał z dumą wyhodowane przez siebie rośliny. O swojej działce mógł opowiadać godzinami.

Drugi z kolei, choć po wielu latach, atak serca przyszedł niespodziewanie. Był na tyle silny, że aktor pozostał bez jakiejkolwiek szansy na ratunek. Jego serce ostatecznie odmówiło mu posłuszeństwa po kilku dniach pobytu w klinice, choć w obliczu jego ogromnej słabości do kobiet krąży legenda, iż nawet po przewiezieniu do szpitala, zdążył oczarować wszystkie pielęgniarki i to mogło przyczynić się do pogorszenia stanu jego zdrowia. Aleksander Żabczyński zmarł 31 maja 1958 roku. Spoczywa na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

 

W maju 2014 roku ukazała się książka Olgi Gaertner, która dokładnie opisuje historię życia i twórczości Aleksandra Żabczyńskiego i wprowadza nas w świat cudownych lat 20.i 30. Gorąco polecam!

Zabczynski_okladka

31.maja 2016 roku o godz.17.00 na Powązkach Wojskowych odbędzie się odsłonięcie nowego pomnika Aleksandra Żabczyńskiego – szczegóły pod tym linkiem.

W serialu TVP „BODO” w postać Aleksandra Żabczyńskiego wcielił się Filip Bobek. Tutaj więcej o serialu.

zaba

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Retro i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz