Aż taki szalony to wtedy nie byłem, jeszcze!

Fot. arch. pryw.

To jest zdecydowanie najdłuższy wywiad, jaki w życiu zrobiłam. Ale to jest człowiek – legenda, człowiek – instytucja. Kiedy myślisz Moda Polska, od razu widzisz jego, w eleganckim czarnym smokingu, z brodą i w okularach. Taki nasz polski Karl Lagerfeld. Jerzy Antkowiak. Jeśli interesujecie się modą, a w szczególności, modą polską, musicie przeczytać tę rozmowę!

EWA WOJCIECHOWSKA: Skąd u młodego chłopaka z Wolsztyna zainteresowanie modą? I to w czasie wojny?

JERZY ANTKOWIAK: – Chyba jest kilka możliwości odpowiedzi na to pytanie. Przede wszystkim, moja mama prowadziła przed wojną (do 1940 r) sklep z kapeluszami. Wtedy wszystkie panie obowiązkowo nosiły kapelusze – to była taka kropka nad i, wykończenie stroju. I ja, mając 4-5 lat kręciłem się po tym sklepie, dobierałem wstążki do kapeluszy i podobno panie były bardzo zadowolone z moich porad. No więc myślę, że ten bakcyl narodził się we mnie właśnie wtedy, chociaż zupełnie nieświadomie. Bo ja w ogóle, proszę pani, nie myślałem o modzie, ani w dzieciństwie, ani w szkole, ani tym bardziej na studiach, bo wybrałem kierunek malarstwo architektoniczne ze specjalnością ceramika na ASP we Wrocławiu. Ale jak tak później to analizowałem, to ewidentnie coś musiało być na rzeczy, bo na studiach nawet jak malowaliśmy akty, to ja zawsze musiałem domalować fragment ubrania: jakąś udrapowaną materię, albo szpileczki albo chociaż kokardę. Jedna z moich profesorek powiedziała kiedyś: „A nasz Jureczek konfekcję maluje”. Wtedy nie bardzo się orientowałem, co to znaczy konfekcja. Chociaż uprawialiśmy razem z kolegami i koleżankami modowe szaleństwa. Farbowaliśmy ciuchy, nosiliśmy wielkie workowate swetrzyska, byliśmy zafascynowani włoskim neorealizmem.

Czytałam, że był pan zamieszany w jakąś poważną aferę na uczelni?
– Oj tak. Afera była z moją pracą dyplomową, bo namalowałem serię obrazów z zakonnicami w zwiewnych habitach i sekretarz partii kazał zdjąć ze ścian te „Zakonnice”, uznając je za nieprzyzwoite.

Ale dyplom pan obronił?
– Tak, i to z wyróżnieniem! Podczas naszej wystawy dyplomowej Akademię wizytował minister kultury NDR. Oglądał te nasze prace i w pewnym momencie zapytał: dlaczego tu jest puste miejsce na ścianie? Władze uczelni wytłumaczyły mu, że tu wisiały takie nieprzyzwoite prace jednego ze studentów. Pan minister bardzo chciał je zobaczyć. Pokazali mu, on się zachwycił, a nawet kupił jedną z tych moich Zakonnic.

Czyli zarobił pan pierwsze pieniądze za obraz?
– Nie, proszę pani, on nie kupił ode mnie, tylko od szkoły. Ale dzięki wizycie ministra moje obrazy wróciły na miejsce, bo skoro pan z NDR powiedział, że dobre, to musiały być dobre.

Co pan robił zaraz po studiach?
– Przeprowadziliśmy się z żoną z Wrocławia do Warszawy, do domu w Pruszkowie. Dana zaczęła pracować w aptece, a ja szczerze mówiąc, szukałem pomysłu na życie. Kręciłem się któregoś dnia po Warszawie i trafiłem przypadkiem do Pałacu Kultury na wystawę Wzornictwa Przemysłowego, gdzie odbywał się pokaz Mody Polskiej. No i zaniemówiłem. Stanąłem jak wryty oglądając modelki na wybiegu prezentujące najnowszą kolekcję. Nie potrafię opisać tego stanu, ale po prostu poczułem, że to jest to! Nie namyślając się długo, poszedłem za kulisy, prosto do Jadwigi Grabowskiej, ówczesnej dyrektorki Mody Polskiej, wyroczni, zwanej polską Coco Chanel i patrząc jej śmiało w oczy wypaliłem, że moda jest dla mnie wszystkim, od dawna projektuję i chciałbym z nią pracować. Pani Jadwiga spojrzała na mnie i zapytała: „A co ty chłopczyku w ogóle robisz?”, a ja na to, że skończyłem ceramikę na ASP, a ona: „To się świetnie składa, bo brakuje nam serwisu do kawy”.

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Retro i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 2

    1. Joanna pisze:

      Ewa, wspaniala i interesujaca rozmowa z ikona - mistrzem Mody Polskiej.
      Przeczytalam jednym tchem.
      Oby wiecej takich.
      Czekam z niecierpliwoscia na dalsze.
      Asia

      Lubię(0)Nie lubię(0)

    Dodaj komentarz