JAK WYGLĄDAŁ SHOW-BIZNES W LATACH 20. I 30. ?

pietro_wyzej

Co prawda serial „Bodo” już się skończył, ale dla mnie temat dwudziestolecia międzywojennego jest i będzie wiecznie żywy, dlatego zapraszam na moją rozmowę ze Sławomirem Koprem, autorem kilkunastu książek o artystach dwudziestolecia międzywojennego, m.in. „Bodo”, „Królowe salonów II RP”, „Gwiazdy drugiej Rzeczypospolitej”, „Życie prywatne elit drugiej Rzeczypospolitej”, „Afery i skandale drugiej Rzeczypospolitej”.

Ewa Wojciechowska:Z jednej strony trudno porównywać czasy bez brukowców i bez internetu, z drugiej jednak show-biznes lat międzywojennych miał wiele wspólnego z naszym dzisiejszym.

Sławomir Koper: – To nie były czasy tabloidów, bardzo ceniono wtedy prywatność gwiazd i bardzo kochano swoje gwiazdy. Nie było tzw. ustawek. Ale jeśli rzeczywiście zdarzały się romanse wśród gwiazd, to w prasie o tym tylko delikatnie wspominano, zawsze z humorem, np. słynny romans Lody Halamy z Aleksandrem Żabczyńskim – prasa o tym wspominała, ale bardzo oględnie.

No bo on miał żonę Marię …

– Tak i był wówczas ogromny szacunek mediów do gwiazd. Kiedy wielka gwiazda Jadwiga Smosarska wychodziła za mąż, w prasie pojawiła się subtelna zapowiedź tego wydarzenia, ale nikomu nie przyszło do głowy, żeby stać pod kościołem i robić zdjęcia. To była wyłącznie ich prywatna uroczystość.

Odbywały się też wówczas wielkie Bale Mody.

– Tak, w hotelu Europejskim. Bodo został wybrany Królem Mody w 1935 roku. Ale np.Królem Mody był kiedyś również Jarosław Iwaszkiewicz! Równie popularne były wybory Króla i Królowej Ekranu – w 1933 roku uhonorowano tym tytułem Bodo i Norę Ney. Nora była w ogóle ikoną mody w tamtych czasach. Jako jedna z pierwszych zaczęła chodzić w spodniach i męskich garniturach! Co więcej, zorganizowała nawet imprezę w 1935 roku, na którą wszystkie panie musiały przyjść w męskich garniturach.

nora-ney

Bodo i Nora Ney

Gwiazdy dbały o prywatność, ale zauważyłam też, że jednak bardzo często pozwalały się fotografować w swoich domach.

– Tak, rzeczywiście. Szczególnie właśnie Jadwiga Smosarska i Tola Mankiewiczówna zapraszały dziennikarzy do domów i tam również pozowały do zdjęć. Zresztą Bodo też chętnie się spotykał w domu.

jadwiga_smosarska_1934

Mam też takie wrażenie, że Bodo doskonale orientował się jaką siłę może mieć prasa, szczególnie dobra prasa. On był genialnym PR managerem samego siebie.

– Tak, on doskonale potrafił się sam promować. To było po prostu zwierzę estradowe! Bodo wychowywał się w Kinoteatrze Urania swojego ojca w Łodzi i od początku wiedział, jaką siłę przebicia mają media. On nigdy nie odmawiał dziennikarzom wywiadów. Nawet gdy był zmęczony, po przedstawieniu, to zapraszał dziennikarza do garderoby. Zawsze był miły i uprzejmy, aczkolwiek zazwyczaj mówił to, co chciał powiedzieć i to na czym mu zależało. Przecież Bodo mógł spokojnie żyć tylko z filmów, gdzie zarabiał ok 1500 zł miesięcznie (dobry urzędnik zarabiał ok 350 zł). Ale równie chętnie występował w kabarecie w „Cyruliku Warszawskim“, a to u Własta w Operetce. On kochał kontakt z publicznością, ale też świetnie zarabiał na swojej popularności. Za użyczenie swojego wizerunku Cafe Bodo na Foksal 17, dostawał 400 zł miesięcznie. Kiedy plajtował kabaret Morskie Oko, jego pensję obcięto o 20%, a zarabiał tam 1200 zł. To była zresztą jedna z przyczyn, że kabarety plajtowały, właśnie przez tak wysokie gaże gwiazd.

Zaskoczyło mnie też to, że jeden numer, jedna piosenka mogła albo wylansować artystę i dany kabaret, albo go całkowicie pogrążyć i doprowadzić do plajty.

– Tak, bardzo szybko zmieniano wówczas repertuar. Jeśli jakiś numer „nie chwycił“, to ściągano go nawet po paru dniach. To byli zawodowcy. Poza tym, pamiętajmy jeszcze o jednej sprawie – kabaret międzywojenny to była rozrywka dla ludzi inteligentnych. Natomiast rewie były prostsze, dla mniej wymagającej publiczności. Podstawą każdego kabaretu i rewii był konferansjer. Jak to powiedział Fryderyk Jarosy: Konferansjer miał opowiadać dowcipy i tłumaczyć dlaczego program jest nudny. Poza tym, każdy program składał się z kilkunastu różnych części, między którymi trzeba było zmienić dekoracje i wtedy ktoś musiał zająć publiczność.

Kto przychodził na premiery?

– Bywali politycy, ludzie biznesu, ale przede wszystkim inteligencja warszawska, no i krytycy, którzy mieli własne krzesła. Teatr Polski nigdy nie zaryzykował premiery w dniu, w którym nowy program prezentował kabaret Qui pro Quo. Dyrektor Arnold Szyfman obawiał się konkurencji, bał się, że będą u niego puste krzesła.

A czy fotografowie bywali na takich premierach?

– Fotograf na premierze oczywiście był, ale robił zdjęcia najważniejszym osobom wieczoru, czyli artystom na scenie, a nie gościom. Poza tym, proszę zwrócić uwagę, ówcześni celebryci to byli ludzie z okładek naszych późniejszych podręczników szkolnych, za którymi stały konkretne osiągnięcia i wielki talent.

No właśnie, ja nie śmiałabym nazywać ich celebrytami. To byli prawdziwi artyści.

– Jaka epoka, tacy celebryci. A to byli artyści, których życiem prywatnym też się interesowano, ale odpowiedzmy sobie na takie pytanie: czy o naszych dzisiejszych celebrytach za 10-15 lat ktokolwiek będzie pamiętał? Wątpię.

Kto wtedy był gwiazdą, artystą?

– Artystą był człowiek, który żył ze swojej twórczości. Proszę pamiętać, że wówczas artystami, dziś powiedzielibyśmy gwiazdami, byli też poeci. I każdy marzył, żeby dosiąść się do ich stolika w „Ziemiańskiej“. Ale rzeczywiście Bodo był najbardziej wszechstronnym artystą. Jego zdolności do metamorfozy w różnych filmach były naprawdę imponujące! Z jednej strony fajtłapa nie umiejąca sprzedać krawata w „Robert i Bertrand“, z drugiej czarujący amant w „Piętro wyżej“, albo kanalia w „Czarnej perle“ czy w „Skłamałam“.

No i jego niesamowite wręcz występy w damskich przebraniach!

– To prawda! Ale w tamtych czasach te przebieranki były bardzo popularne, ale chyba jednak Bodo wychodziły najlepiej. Znalazłem świetną recenzję Sempolińskiego, który napisał, że tuż po zdjęciach do filmu „Piętro wyżej“, Bodo grał w spektaklu „Ciotka Karola“, gdzie przez trzy akty grał w damskim stroju, „ a że był już trochę tłustawy, to świetnie mu się krągłości zrobiły“! Sempoliński bardzo złośliwie pisał o Bodo.

pietro_wyzej

Z tych przebieranek wzięły się chyba te plotki o homoseksualiźmie?

– Częściowo tak. Ale ja jestem przekonany, że Bodo był homoseksualistą i napisałem o tym w mojej biografii „Bodo“. Wszystkie jego „romanse“ z kobietami były tylko przykrywką. Prawdopodobnie jego prawdziwym partnerem był aktor i tancerz Karol Hanusz, który podobno nawet opłacał niektóre kobiety, by pokazywały się z nim publicznie, żeby uciszyć plotki o jego orientacji. Tu znowu Sempoliński kiedyś skomentował, że gdy Bodo przyjechał w 1921 roku do Warszawy, to „oczarował kilka pań i jednego kolegę aktora“.

karol-hanusz-spiewak_-1-k-8015-male

Bodo, oprócz tego że występował w kabaretach, grał w filmach, założył też własną firmę producencką, a nawet sam reżyserował filmy.

– Tak, to prawda. Chociaż pierwszy film w jego reżyserii, „Królowa przedmieścia“ ze Smosarską i Żabczyńskim zakończył się totalną klęską. Drugi jego film „Skłamałam“ został już bardzo dobrze przyjęty, no i trzeci pt.“Uwaga szpieg“ okazał się dla niego wyrokiem śmierci, już w czasie wojny. Bo kiedy trafił do sowieckiego więzienia i oni zobaczyli, że Bodo ma szwajcarski paszport, mówi w kilku obcych językach i w dodatku zagrał w filmie „Uwaga szpieg“, to było oczywiste, że jest szpiegiem.

Zdjęcia Bodo pojawiały się też we wszystkich gazetach, bo on reklamował mnóstwo rzeczy!

– Tak, to prawda, Bodo reklamował garnitury Old England, krawaty od Chojnackiego, kapelusze Młodkowskiego, buty szewca Kielmana, firmy ubezpieczeniowe, czekoladki Wedla i pastę do zębów. Bodo był prekursorem reklamy! Chociaż wbrew pozorom, zarobki za udział w reklamie nie były duże, zazwyczaj po prostu dostawał w prezencie rzeczy, które promował. Chociaż Mira Zimińska rzeczywiście dostała po bardzo okazyjnej cenie samochód Bugatti od firmy.

z19995160qreklamy-z-udzialem-eugeniusza-bodo reklama

Ona podobno brała udział w rajdach samochodowych?

– Wie pani, z tymi rajdami, to ja nie jestem tak do końca przekonany, czy Mira Zimińska rzeczywiście brała udział w rajdach (śmiech:-). Bo jeśli ktoś miał sprawę w sądzie o to, że potrącił tylnymi kołami auta rowerzystę, to jak mógłby to być dobry kierowca? Wyobraża pani sobie?! To naprawdę spore osiągnięcie ;-)

2134_3

Dla mnie równie dużym szokiem był wypadek samochodowy pod Łowiczem, który w 1929 roku spowodował Bodo. To był raczej ewenement w tamtych czasach? Ale sprawa została chyba szybko zatuszowana?

– To prawda. Było podejrzenie, że Bodo prowadził pod wpływem alkoholu, ale bezpośrednią przyczyną wypadku była źle oznakowana droga, przez co aktor wjechał w stertę gruzu. Po tym wypadku, w którym zginął jego dobry kolega aktor Witold Roland, Bodo nigdy już nie wziął alkoholu do ust. W jego aucie, w momencie wypadku znaleziono też puste butelki po alkoholu. Ale na więzienie od półtora do trzech lat skazano trzech członków zarządu miasta Łowicza, za to, że nie zadbali o ustawienie znaków ostrzegawczych. Bodo dostał wyrok pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, ale zaraz potem była amnestia.

Hm…, myślę, że dzisiaj media by go za to zlinczowały …

– Tak, rzeczywiście, ale wtedy odbywało się to po cichu. Dzisiaj na pewno dziennikarze czekaliby na niego pod wejściem do sądu i zarzuciliby pytaniami. Wtedy nawet nie było wiadomo, kiedy odbyła się rozprawa. To był wielki temat tabu. Dziennikarze nawet w wywiadach nie pytali go o ten nieszczęśliwy wypadek. Został ukarany przez sąd i sprawę uznano za zamkniętą. To była po prostu inna epoka.

eugeniusz-bodo

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Retro i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz