MODA W CZASACH DDR

1369014_10151919367692446_227270598_n

 MINI PRZEWODNIK PO BERLINIE – CZĘŚĆ 1.

Mieszkam w Berlinie od miesiąca i powoli odkrywam to miasto. Jak się niedawno dowiedziałam, w Niemczech zapanowała niejaka tęsknota za przedmiotami z czasów DDR (czyli Deutsche Demokratische Republik), zwana „ostalgią”, czyli dosłownie nostalgią za Wschodem (po niemiecku „ost” to wschodni). Moja ciekawość jak bardzo Berlin Wschodni, w którym obecnie mieszkam, podobny był w tamtych latach do PRL-owskiej Polski, zaprowadziła mnie do malowniczo położonego nad Sprewą DDR Museum. Wycieczka okazała się całkowicie warta 6 euro, które musiałam zapłacić za wstęp.

Muzeum jest interaktywne – można posłuchać w nim jak nadaje zakazane pasmo radiowe, wsiąść do trabanta, czy położyć się na pryczy w więziennej celi. Zewsząd zasypują człowieka ciekawostki podane w anegdotycznej formie – a to, że podróżować do innych (najczęściej socjalistycznych) krajów można było tylko do 60. roku życia, albo że najmodniejsze wśród Niemców były wakacje na plażach dla nudystów. Cała sekcja muzeum poświęcona jest modzie w czasach DDR (kiedy już znudzeni wczasowicze postanowili coś na siebie założyć oczywiście) i temu postanowiłam się trochę bliżej przyjrzeć.

Za projekty wszystkich strojów dla kobiet, mężczyzn i dzieci ze Wschodnich Niemiec odpowiadał Modeinstitut Berlin, założony w 1952 roku w mojej obecnej dzielnicy, czyli na Prenzlauer Berg. To właśnie tam grupa projektantów wymyślała po dwie kolekcje rocznie (wiosna-lato oraz jesień-zima) i prezentowała je przed każdą znaczącą postaci w przemyśle tekstylnym i handlu ubraniami. Co ciekawe, mieli oni dostęp do wszelkich światowych publikacji, by móc śledzić najnowsze trendy, ale ubrań tych nie można było kupić, ani nawet zobaczyć (pokazy były imprezami zamkniętymi), stanowiły one jedynie wzór do naśladowania. Zresztą, dysponując ograniczoną ilością materiału i to najczęściej syntetycznego, pracownicy Modeinstitut tworzyli dość proste, by nie powiedzieć przaśne, projekty (tam gdzie się dało rezygnowano z kołnierzyka, guzików czy innych ekstrawagancji – wszystko w imię oszczędności!). Kiedy w latach 70-tych nastąpił prawdziwy boom na poliester (materiał-cud, który nie gniótł się, był wytrzymały i łatwo się go prało) w Niemczech nastąpiła era nadmiernej potliwości. Ale oczywiście był wybór – część bardziej kreatywnych osób sama szyła swoje kreacje. Ci, którzy mieli wystarczająco dużo pieniędzy zawsze mogli udać się do sklepów, które powstały w 1970 roku pod nazwą Exquisit i oferowały bardziej eleganckie odzienie (spodnie kosztowały tam wtedy około 200 marek, a płaszcz 1000, czyli równowartość jednej ówczesnej pensji). Do noszenia czegoś innego niż design Modeinstitut inspirowała też jedna jedyna wschodnioniemiecka gazeta poświęcona modzie, czyli „Sibylle”. Magazyn został założony w 1956 roku i zrzeszał awangardę fotografów, projektantów i wszelkiego rodzaju artystów. Każdy z 20 000 egzemplarzy czytało co miesiąc po 10 osób, tak duże było zapotrzebowanie na klasyczny styl (bez domieszki poliestru!).  Oprócz tego w NRD można było dostać tylko dwie inne gazety, które oferowały gotowe wzory ubrań. Oczywiście ludzie buntowali się przeciwko szarzyźnie i tak powstały dwie grupy projektantów znanych jako Chic, Charmant und Dauerhaft (przekornie: Elegancja, Czar i Trwałość) oraz Allerleirauh. Szyli oni przez prawie rok niezwykłe kolekcje, które można spokojnie zaliczyć do haute couture (w między czasie imprezując i sypiając ze sobą), by potem podczas wielkiej, dwudniowej fety w jakimś opuszczonym, artystowskim budynku zaprezentować swoje dzieło.

A kiedy mowa o opuszczonym budynku – wydaje się, że historia wykonała swój wyrok na niegdysiejszej siedzibie Modeinstitut. Po zburzeniu muru wielki, industrialny budynek stał pusty aż do 2003 roku, kiedy wykupiła go firma z Frankfurtu roztaczając wizję, że będzie to teraz miejsce pracy dla architektów, artystów, grafików i projektantów. Mimo szumnych zapewnień samotny budynek wciąż straszy pod adresem Brunnenstrasse 19/21.

 

Do odwiedzenia: DDR Museum (Karl-Liebknecht-Strasse 1, otwarte codziennie od 10.00 do 20.00, wstęp: 6 euro).

Do obejrzenia: „Comrade Couture” (film Marco Wilmsa, modela z czasów GDR, o Chic, Charmant und Dauerhaft i Allerleirauh).

 

Fot. Museum DDR

 

Fot. Museum DDR

 

Fot. Museum DDR

 

Fot. Museum DDR

 

Fot. A.Żmuda

 

Fot. Museum DDR

 

 

Fot. Museum DDR

 

 

Fot. A.Żmuda

 

Fot. Museum DDR

 

TEKST I ZDJĘCIA: ALEKSANDRA ŻMUDA, BERLIN

Dziennikarka, DJ, fanka mody, czerwonej szminki, szalonych fryzur i najdziwniejszych etui na iPhone’a.  Od miesiąca mieszka w Berlinie i specjalnie dla nas będzie odkrywała to miasto. A zwiedzanie zaczęła oczywiście od Muzeum DDR.

Ola Z

 

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Retro i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz