SZTUKA PISANIA NA PAPIERZE

minori 105

Przez cały listopad przygotowywałam dla was konkurs zdjęciowy z kalendarzami Escribo. Waszym zadaniem było odgadnięcie dokładnego miejsca, gdzie sfotografowałam kalendarz. Najprostszą odpowiedzią była Warszawa, a najtrudniej zgadywało wam się Santorini. Miło mi bardzo, że tyle osób wzięło udział w konkursie, a od wygranych dostaję maile z podziękowaniami za piękne kalendarze.

escribo

A kalendarze są naprawdę wyjątkowe, ręcznie robione we włoskiej manufakturze i to właśnie skłoniło mnie do refleksji o pisaniu na papierze w dzisiejszych czasach. I nie chodzi mi o kaligrafię, bo ta sztuka już dawno zanikła, ale o zwyczajne zapisywanie myśli, zdań, spraw ważnych i mniej ważnych na kartkach. Kto z was pisze listy, albo prowadzi pamiętnik? Kto wysyła kartki z wakacji? Dzisiaj właściwie wszystko to można zrobić w komputerze, chociaż przyznaję szczerze, że jako człowiek internetu, nie potrafię zapisywać spotkań elektronicznie. Zawsze muszę mieć kalendarz, w którym wszystko spisuję, a nawet przechowuję na pamiątkę bilety z najciekawszych miejsc. Jedna z moich przyjaciółek ma też gruby kalendarz, do którego wkleja zdjęcia, ładne obrazki z gazet, bilety, skrawki materiałów – prowadzi taki kalendarzowy, obrazkowy pamiętnik. A gdybyśmy się tak mieli cofnąć do czasów, gdy nie było komputera i wszystko zapisywało się na papierze?!  Powspominaliśmy wspólnie z Adamem Leja, warszawskim antykwariuszem oraz kolekcjonerem strojów, akcesoriów i mebli z lat 20. i 30.

Pamiętniki, listy, pocztówki. Jak pięknie ludzie pisali! Teraz już się tak nie pisze  – opowiada mi Adam Leja, znawca mody okresu międzywojennego. Kiedyś udało mi się zakupić listy pisane podczas podróży luksusowym polskim transatlantykiem MS Piłsudski. Listy te były pisane w 1939 roku przez jednego z pasażerów na oryginalnym papierze z logo armatora. A autor opisywał dosłownie wszystko, co widział podczas podróży. Wspaniała pamiątka, dziś już w żaden sposób nie do odtworzenia.

FOT. Archiwum prywatne Adama Leja

Podobnie jak nikt już nie chodzi z karnecikiem na bal, … a raczej do klubu. A kiedyś, karnecik do zapisywania kolejnych tańców był równie ważny jak torebka. A może i ważniejszy! W bogatszych domach zdarzały się karnety wykonane z szylkretu, ze srebra, a nawet ze złota. Jeszcze w latach 30. kultywowano tę tradycję na balach. Kupiłem kiedyś na aukcji torebkę wieczorową z zapisanym karnecikiem z balu w londyńskim hotelu Claridge’s.

DSC05219

FOT. Archiwum prywatne Adama Leja

Dziś, gdy chcemy się z kimś spotkać, wystarczy zadzwonić, wysłać sms lub wiadomość na Facebooku. Kiedyś, w czasach bez telefonów, wysyłało się liścik przez posłańca lub przychodząc do czyjegoś domu, na specjalnej srebrnej tacy, zostawiało się swój bilecik wizytowy, z zagiętym rożkiem, aby nikt nie mógł się nim posłużyć.

Z papieru wykonywano wówczas także wachlarze.  Istniała nawet ich swoista mowa. Bardzo dużo można było wyczytać z ruchów czy z samego ułożenia wachlarza. Na wachlarzach czasami się pisało. Albo kawalerowie zapisywali kilka miłych słów dla swej wybranki, albo zdarzały się spisane wspomnienia.

DSC05218

FOT. Archiwum prywatne Adama Leja

DSC05216

FOT. Archiwum prywatne Adama Leja

Zaskakujący jest fakt, że już przed wojną z papieru robiono również kapelusze, ale i sukienki! Najczęściej były to stroje karnawałowe zakładane tylko ten jeden raz, na bal. Mało kogo było stać na zakup nowych tkanin na kreację, więc papier był idealnym rozwiązaniem. Moja mama jeszcze w latach 50.nosiła taką właśnie sukienkę z papieru.

DSC05220

FOT. Archiwum prywatne Adama Leja

Dzisiaj, może czasami na jakimś ekstrawaganckim pokazie mody zdarzy się kreacja z papieru, ale na pewno nie tak piękna, jak ta na zdjęciu. Karnecików i bilecików już też nikt nie wypisuje. Jedyne co nam pozostaje, jako namiastka tamtych lat, to skórzane notesy i kalendarze, które można zapisywać ręcznie, dzięki czemu są one tylko nasze własne, osobiste. Niedawno miałam spotkanie z firmą Escribo, która zajmuje się właśnie dystrybucją kalendarzy i notesów. Z właścicielką Elmirą Skarłosz porozmawiałyśmy o modzie na pisanie na papierze.

Skąd w dobie komputerów, iPadów i iPhonów pomysł na biznes z papierowymi kalendarzami?

Elmira Skarłosz: – Powinnam zacząć od tego, że na początku była pasja. Gdy dasz mi do wyboru najlepszy komputer i notatnik, zawsze wybiorę to drugie. Jednak sam pomysł na biznes powstał jak tylko zorientowałam się, że osób ceniących tradycyjne notatniki, szelest papieru, ręcznie zszywane kalendarze jest bardzo dużo. Choć zdecydowanie wtedy nie wiedziałam jeszcze jak dużo, bo właśnie zainteresowanie produktami, które oferujemy spowodowało rozwój firmy, ale też asortymentu. Pozwoliło połączyć pasję i biznes, tak 5 lat temu powstało Escribo.

minori 105

Jak znajdujesz produkty, które potem sprowadzasz do Polski?

To proces najprzyjemniejszy, poprzez wyszukiwanie, sprawdzanie i testowanie oczywiście. Każdy produkt i marka, która pojawia się w Escribo jest wybrana według tylko mi znanych kryteriów. Dokładnie sprawdzam sposób produkcji, skład materiałów, odwiedzam miejsca skąd produkty pochodzą. Podróżuję do tych manufaktur, widzę proces powstawania, widzę ludzi, którzy tworzą te produkty, bo za każdym kalendarzem stoi człowiek.

Z jakich części świata pochodzą wasze kalendarze i notesy?

Zaczęło się od miłości do florenckiego rzemiosła. Tam powstają linie CIAK, Cartesio, Mood, w rodzinnej firmie w sercu Florencji. Urzekł mnie nie tylko produkt, ale proces produkcji. Byłam osobiście na miejscu, włoskiego stylu pracy, atmosfery tam panującej, tego się nie da skopiować.

brass reklamowe cartmood 005foto2cartmood 100foto7

Inaczej jest z produktami z Japonii. Midori to marka znana na całym świecie z najlepszych jakościowo papierów i słynnego już Traveler’s Notebook. Tam liczy się precyzja, skład papieru, aptekarska wręcz dokładność.

tn3fileimg_phtn2

Kto kupuje wasze produkty?

Ciężko jest przedstawić modelowego klienta, bo i asortyment w tej chwili jest tak duży, że modeli pewnie jest kilka. Jedno jest pewne, są to fantastyczni ludzie, z którymi staramy się mieć kontakt bardzo personalny. To ludzie, którzy zatrzymują się w pędzącym świecie, dostrzegają istotę detalu jak faktura, grubość papieru, rodzaj skóry. Staramy się doradzić, słuchamy próśb i komentarzy. Zdarzyło nam się ściągać jeden egzemplarz kalendarza na specjalne życzenie klientki.

foto0

Czy robicie również kalendarze na specjalne zamówienia?

Tak oczywiście, dostajemy misje specjalne. Wraz z naszymi producentami staramy się sprostać najtrudniejszym zadaniom – Sky is the limit!

Który z modeli jest w tym sezonie najpopularniejszy, najmodniejszy w Polsce?

Jeśli chodzi o kalendarze to bezkonkurencyjny jest CIAK, mamy już rzeszę ciakomaniaków, którzy od kilku lat wybierają ten sam model. Najlepiej o jego popularności świadczy fakt, że została nam jedna sztuka w formacie 15×21 na dzień dzisiejszy.
Natomiast wśród notatników prawdziwym objawieniem okazał się Traveler’s Notebook, pokochany przez Polaków od pierwszego wejrzenia. TN to notatnik wyjątkowy, bardzo indywidualny, każdy sam składa jego części, zmienia, personalizuje– świadczy to o ogromnej potrzebie wyrażenie siebie, Traveler’s Notebook to nie zwykły notes to styl bycia.

ciak duoGEA_1830ciak eco tanFIPELL 160
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lubię(0)Nie lubię(0)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Retro i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

Liczba komentarzy: 0

    Dodaj komentarz